Z pierwszej farmy nie wyleciałam z hukiem, co uznaję za dobry znak. Znak, że może z następnej też nie wylecę :P
Chirurgia jest fajna! Nie żeby tam wielkie zainteresowanie, jak czytam sobie coś na zajęcia (właściwie to wklikuję hasła do googla, bo podręcznika jakoś nie miałam weny sobie na razie kupować... :P), to przymulam niemiłosiernie. Ale lekarze są w porządku. Przychodzą niemalże na czas xD Coś tam pokażą, potłumaczą. Nawet stwierdzam, że w porównaniu do większości internistów i pediatrów, z którymi to lekarzami miałam najwięcej do czynienia, chirurdzy są wyjątkowo dowcipni :D Notabene ci z praktyk pielęgniarskich również :D
Bosz, jak mnie niemiłosiernie wkurwiają tacy wiecznie zmęczeni, jęczący ludzie... Wiadomo, ja też po iluś tam godzinach zajęć nie biegnę radośnie na kolejny wykład. No ale litości! Od samego rana "o nieeee za zimno/za ciepło/niewygodne krzesło/krzesło stoi za daleko/krzesło stoi za blisko i się potknęłam/kawa za gorąca/za zimna/za niedobra/za kawowa i ogólnie wszystko nudne, beznadziejne i do dupy" No ja pierdolę, no! Od słuchania kogoś takiego człowiek aż sam przymula... Wyżaliłam się, o. :D
środa, 5 października 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

5 komentarze:
jak ja jestem zmęczony :PP
na szczęście jutro znajomi przyjeżdżają na kongres kardiologiczny to będzie 3 dni imprezy :D:D:D:D:D
Niektórzy są zmęczeni życiem 24/dobę :p
u mnie na razie wszyscy są w szoku, po tym jak zaskoczył nas nowy rok akademicki.
Marudzenie z reguły zaczyna się miej więcej w połowie października kiedy zaczynają się pierwsze kolokwia :D
Pozdrawiam :)
Nom, październik zaskakuje studentów bardziej niż zima drogowców...
tak samo sie czuję na swoich studiach (w tym roku zaczęłam). wszyscy w tym wielkim mieście marudzą i rozpaczają, i się nudza na zajęciach, i tak bez końca. nawet ci, którzy nie musieli sie wyprowadzic i dalej mają stały dostep do studenckiej kuchni, ech, no ileż można?! ale ja się nie daję :D
Prześlij komentarz