W ramach rozpoczęcia nowego roku akademickiego nie tylko przy pomocy parówek czy zupek chińskich, postanowiłam wybrać się na jakąś konferencyjkę :p
Znalazłam odpowiednią z onko, temat ciekawy, DARMOWA, :P w sobotę no i w Poznaniu. Poznań kojarzył mi się do tej pory z szybkim i przyjemnym dojazdem (ach te toruńskie czasy xD) Błąd.
Jako że nie miałam żadnego (!) dobrego pociągu (czekanie w Bydzi na przesiadkę od 2 do 5.30 w nocy odpadało :p) postanowiłam przenocować u rodzinki pod Piłą.
Do Piły trzeba było dojechać. I tu zaczęły się schody...
Jako optymalne (zsynchronizowane z wykładem z genetyki :D i bezbolesne czasowo) wybrałam połączenie z przesiadką z Tczewie i Chojnicach. Co tam przesiadki, da radę! xD Błąd. Kolejny :p Już pani w kasie na dworcu miała z tym problem. Jak się okazało - nie ona ostatnia.
Cdn. ;]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz