poniedziałek, 17 października 2011

"Z Gdańska do Poznania" czyli kolejne kolejowe hity. Part 2

Ciąg dalszy konferencyjno-PKPowych przygód :p

Pociąg z Gdyni był w Gdańsku (!) opóźniony paręnaście minut. A w Tczewie 8 minut na przesiadkę :p Dojechał o dziwo minutę przed odjazdem tego na Chojnice. Wysiadam. Tłum, zaczyna biec. Ja za nim, bo oceniłam, że najbardziej prawdopodobnym pociągiem docelowym tłumu jest ten mój :D

Dobiegamy wszyscy na właściwy peron i... nic. Pociąg opóźniony 50 minut Oo

A w Chojnicach pół godziny na przesiadkę :p

Ostatecznie pociąg przyjechał opóźniony o godzinę. Po czym... zdążył! xD Pędził tak, że trząsł się i skrzypiał, pominął ze trzy stacje xD ale był 3-4 minuty przed odjazdem tego do Piły. W Pile byłam 10 minut za późno (dlaczego mnie to nie zdziwiło?), ale tam już wujek miał mnie odebrać bez limitów czasowych :p więc stresu niet.

Rano w drodze do Poznania już bez przebojów. Na dworcu wstąpiłam do mojej loff - Coffee Heaven i wypiłam dawno zapomnianą, ale przypomnianą z rozkoszą latte waniliową z zieloną herbatą ^^

3 komentarze:

vuze.blox.pl pisze...

po prostu PKP lova,lova! :P

thekfiles pisze...

Trzeba było z Gdyni jechać. Jakiś czas temu pojechałam pięknym bezpośrednim z mojej wiochy (niedaleko Gdyni) prosto do Poznania, bez przesiadek. Nie wiem, może nadal coś kursuje :)

Kardiolog :) pisze...

Bezpośrednie połączenie do Poznania, owszem, było ;] Ale albo poprzedniego dnia, albo za późno.