środa, 30 listopada 2011

Farma-szok i dyżury

Farma poszła. Szok. Na 4,5. Szok do kwadratu Oo

Farma nigdy nie była przedmiotem, który szedł mi nadzwyczaj dobrze :p Powiedziałabym nawet, że na trzecim roku było raczej nie więcej niż 3 xD

Pomijam fakt, że na poprzednie koła coś tam się uczyłam, zaś nauka na to wyglądała następująco: we wtorek koło z onko, w domu byłam przed 21, pierdolę, nie mam siły :p W środę fakultet z kardio, w domu byłam przed 21, pierdolę, nie mam siły... Przeglądałam więc tylko do poduszki moje magiczne notatki z ćwiczeń, jakieś poznańskie slajdy (GUMedowych mi się nie chciało...) :p plus giełdy i chyba to było kluczem do sukcesu. Trzeba to uskuteczniać :D

Miałam iść na dyżur na kardio z moim stałym kardio-towarzyszem, ale kardio-towarzysz zawiódł z powodu dermy (tak, on się TEGO uczy xD) więc podreptałam na onko. Z dumą stwierdzam, że już się na tym oddziale nie gubię :p Powiedzmy... xD

2 komentarze:

erjota pisze...

Gratulowac farmy :)

smilinggirl pisze...

I ja również gratuluję :)