środa, 23 listopada 2011

Kiedy czas się zmyć

8:00 - zaspani studenci kulają się do sali seminaryjnej. Salę kardiologii nam zabrali, więc idziemy do innej.

8:10 - okazuje się, że nie ma rzutnika, więc musimy usiąść wszyscy razem i oglądać prezentację z laptopa ^^

8:15 - udało się wreszcie upchnąć całą grupę na trzech rachitycznych ławeczkach i kilku krzesłach :p Nie było to proste, gdyż z zimna panującego w sali pozamarzały nam kończyny :D

przed 10 - koniec seminarium, początek ratowania się kawą. Po chwili dwie podgrupy, w tym moja, zmierzają do kliniki kardiologii inwazyjnej, gdzie mamy mieć zajęcia. Czekamy na asystenta.

10:00 - dalej czekamy, w końcu pytamy się pielęgniarek, co mamy robić. Nikt nic nie wie. W końcu udaje się ustalić, że rzeczywiście powinniśmy mieć dziś zajęcia. O dziwo zgadza się miejsce, czas i studenci :p Nie zgadza się tylko jedno: na oddziale nie ma żadnego lekarza...

10:05 - panie pielęgniarki zaczynają niepokoić się naszym losem i obdzwaniają punkty informacyjne. Wszystko pasuje, pięknie, tylko nikt nie uwzględnił faktu, że do oglądania przez studentów zabiegu konieczny jest zabieg :p

Po chwili korytarzem przechodzi nasz asystent (bynajmniej nie w celu edukowania nas :D) - wniosek: widział nas = wie, że byliśmy = zaczynamy planować zmycie się.

10:50 - razem z obecnym na miejscu personelem medycznym stwierdzamy, że czas się ulotnić :D

GUMed...

A w ramach rewanżu studenckiego: na wykładzie z patomorfy było dziś 5 osób :p

10 komentarze:

thekfiles pisze...

Żebyście za tę patomorfę kopa w tyłki nie dostali. Zemsta Pana Profesora bywa sroga.
Chyba, że coś się zmieniło w ciągu ostatnich 3 lat ;)

Kardiolog :) pisze...

To nie mnie namawiaj, ja chodzę xD Chociaż już jakiś czas temu przestałam być pilną studentką i na najbardziej wyniszczające wykłady, typu neonaty, nie chodzę :p

miss stress pisze...

Leniwi ci asystenci. Ja na szczęście mam nadgorliwego:P
Jak można nie chodzić na wykłady z tak zacnego przedmiotu. U siebie też obawiamy się zemsty "szefowej" za kilkakrotne już wysyłanie na dywanik do rektora.

syntezamed pisze...

Ja w liceum tak ze swoją klasą wypatrujemy, jak nauczyciel się spóźnia "hej, nie będzie nauczyciela 10 minut to się dyskretnie zmywamy". Ale dyrektor czuwa na monitoringu :D eh :D

Kardiolog :) pisze...

Miss stress, na szczęście te zajęcia miały być tylko raz, na co dzień mamy z ambitnym (oczywiście nie nadmiernie, dzięki Bogu :p)

Syntezamed, u nas niby 15 minut, ale na ćwiczeniach lepiej poczekać, żeby potem nie było jaj, że asystent przyszedł, a nas nie było. No a asystenci przychodzą różnie, więc lepiej zostawić margines :D

erjota pisze...

SKąd ja to znam: najpierw: Proszę czekać!!
Poźniej: wiem ze tam jesteście ale ja was nie widze... możecie iśc nawet do domu a ja i tak tego nie zauwaze... i tak stoimy i czekamy i nie wiemy czy mamy isc czy nie;]

Kardiolog :) pisze...

No właśnie to jest najgorsze: my najchętniej byśmy siedzieli sobie w domku, asystenci marzą tylko o tym, żeby się nas pozbyć, ale i tak jedni przed drugimi się chowają pół dnia :p

Alan pisze...

Ja się dziwie że ktokolwiek jest w stanie chodzic na wyklady z patomorfy :D gratuluje samozaparcia :)

Kasia pisze...

U nas czasem prowadzący mówią na pierwszym spotkaniu: "Czekajcie na mnie do końca zajęć." :pp

NatalieAnne pisze...

Nie Kochana chcę u was studiować!!! zatem wpadam po 2013! ;))