Tak, trzeba pisać kolejną. I o dziwo jest idealnie, jako że po trzecim roku w Katedrze Nadciśnienia przyzwyczajona byłam do opisywania pacjentów z miliardem różnych chorób, cukrzyc, nadciśnień leczonych dziesięć razy zmienianymi lekami, ze wszystkimi powikłaniami tego miliarda chorób, jakie tylko można znaleźć w Szczekliku.
Z drugiej strony po pediatrii spodziewałam się dłuuuuugiego omawiania ciąży i szeroko pojętej opieki nad niemowlęciem, czyli rozkminianie karmienia, ile dziecko ważyło w jakim miesiącu itp. itd.
A tu szok! Dziecko starsze i historia kilkutygodniowa ;]
Ten kabaret, który powstał w komentarzach do poprzedniej notki (bicie się przed farmą? xD) nabił mi niezłą sumkę wyświetleń :P W normalnych warunkach byłabym pewna, że to jaja, ale ekhm... nie na tych studiach... :D
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

20 komentarze:
To nie jest kabaret- to są poważne sprawy!!!
Pisałam Ci komentarz pod poprzednią notką, ale się nie wyświetlił, nie wiem czemu :) w każdym razie mówię Ci, jakaś niepoważna osoba z Twojego roku się uwzięła.
Weź się kolego anonimie albo za naukę, a nie czytanie blogów, albo umów się z kardiolog na kawę :P a nie ją zaczepiasz ciągle, w dość brzydki z resztą sposób. Myślałam, że na medycynie są poważniejsi ludzie, ale widać, że niekoniecznie.
Powodzenia w pisaniu historii choroby :D
Nom, jak weszłam sobie jeszcze wieczorem na bloga i zobaczyłam 10 komentarzy na temat gastroenterologów i ortopedów, to aż się zakrztusiłam ze śmiechu - to rzeczywiście poważna sprawa (zachłystowe zapalenie płuc i takie tam...) :p
DbS, może się nie wyświetlił, bo się serwery blogspota przegrzały ;]
Myslalam, ze na medycynie sa powazniejsi ludzie i nie zamykaja sie w wirtualnym swiecie blogow..., ale widać, ze niekoniecznie.
A kto mówi, że zamykamy się w wirtualnym świecie? Nie znasz kardiolog, nie wiesz, jaka jest, pewnie w życiu się do niej nie odezwałeś/ nie odezwałaś, a oceniasz. I jeszcze te durne komentarze pod poprzednią notką- zastanów się, bo to Ciebie stawia, anonimie (o ile to byłeś/byłaś Ty) w niekorzystnym świetle. Tyle w temacie- i wolałabym tego wątku dalej nie ciągnąć, bo uważam go za niegrzeczny. Już nie mówiąc o tym, że pod komentarzem wypadałoby się podpisać. Nie chcesz czytać bloga- nie musisz.
Kardiolog- całkiem możliwe, że blogspot się przegrzał:)
Doktorzebezstetoskopu znasz osobiście Kardiolog czy też dajesz się mamić tym internetowym chłamem. Nie rozumiem też zarzutu o niepodpisywaniu się pod komentarzem. To że Ty piszesz jako doktorbezstetoskopu też nie zmienia sytuacji anonimowości, bo równie dobrze mógłbym podpisywać się Gall Anonim. Nikt tutaj nie jest podpisany z imienia i nazwiska, więc tak naprawdę wszyscy są anonimowi.
Anonimie- po prostu przykro się robi, jak ludzie piszą tak obraźliwe słowa. I to w dodatku wykształceni ludzie, bo zakładam, że jesteś z kardiolog na roku, sądząc po poprzednich komentarzach. Tak jak pisałam wcześniej- nikt ci nie każe tego czytać.
A jeżeli chodzi o anonimowość- tak, to jest różnica. Podpisując się swoim linkiem kardiolog wie, kim jestem, bo mnie zna. Dobry zwyczaj każe podpisywać się pod swoimi słowami, nie wiesz o tym? Szkoda mi czasu na dalsze prowadzenie tej dyskusji, proszę cię tylko o zaprzestanie komentowania w taki sposób tego, co pisze kardiolog. Niech sobie pisze, co chce, co to cię obchodzi? A jak masz coś do niej, to zamiast chować się w "wirtualnym świecie", po prostu do niej podejdź po zajęciach i jej to powiedz prosto w oczy. Łatwo chować się za "anonimem", prawda?
Doskonały sposób na prowadzenie dyskusji- unikanie odpowiedzi na pytania. Pozwól, że do momentu aż odpowiesz na zadane przeze mnie pytanie, pozostawię również Twoje pytania bez odpowiedzi. Odpowiesz to porozmawiamy na temat anonimowości w sieci.
ale kocioł...
Patomorfolog
Zaspamiacie mi bloga waszymi kłótniami :D
Kardiolog
Anonimie- oczywiście, odpowiedziałam ci na wszystkie pytania. Widać masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
Oooj Kardio widzę, że nie odpędzisz się od anonimowego wielbiciela/wielbicielki :P
Przepraszam, mam małe pytanko do patomorfologa jako że jesteś najbardziej zainteresowany tym tematem:
Jakie jest aktualne stanowisko naukowe wobec zespołu Sturge'a-Webera? czy jest on zaliczany do fakomatoz czy nie?
Dermatolog
Pani/Panie Dermatolog co to za bzdura? odsyłam do Stachura, Robins ew Wikipedii.
Panie patomorfologu, pytałem o AKTUALNE!!! stanowisko naukowe a nie o to co było 1-2 lata temu.
Pozdrawiam i proszę o pilną odpowiedź
Oj nie lubię takich kabaretów...
Ale wracając, jak byłam na praktykach w Archiwum to musiałam przeglądać takie historie chorób, i czasem to się zastanawiałam, że ci pacjenci jeszcze żyją mają tyle i takie choroby.
Pozdrawiam serdecznie :)
zastanawiające... Ileż to czasu można poświęcić rozwodząc się na temat przewagi "życia wirtualnego" nad życiem "realnym" w komentarzach na blogu?
Pozdrawiam,
Ginekolog-Położnik
Polecam Robbinsa w orginale np. wydawnictwa Saunders.
No właśnie będę musiał zaopatrzyć się w ten podręcznik, bo słyszałem że "polski" Robbins nie dorasta do pięt oryginałowi.
Pozdrawiam i dzięki za poradę
Dermatolog
Prześlij komentarz