poniedziałek, 16 stycznia 2012

Kilaki, martwaki, siodełko...

...czyli derma idzie opornie :D

Stan ogłupienia osiągnięty, dwie imprezy za mną (no może jedna taka pół-imprezowa, ale w każdym razie nie uczyliśmy się dermy ;p)

Przynajmniej gastro do przodu. Chociaż nie dostaliśmy jeszcze naszych historii choroby, więc wszystko się może zdarzyć ;] No ale dr chyba nie będzie złośliwy i nie oznajmi nam dzień przed końcem sesji, że mamy pisać od nowa... Z historią choroby sprawa podobnie wygląda zresztą na onkologii dziecięcej, która skończyła się w grudniu, wtedy też oddałyśmy historię, a wyników ani widu, ani słychu. Byłyśmy dziś w tej sprawie u dr, która oznajmiła nam z wielkim zdziwieniem, że jeszcze dwa tygodnie ma na sprawdzenie, a w ogóle to jej się nawarstwiają prace, bo co tydzień jakaś grupa oddaje ;p

Stwierdziłyśmy, że w ogóle tego nie przeczyta, tylko wyśle losowo wystawione oceny Może to i lepiej xD

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Tak z ciekawości zapytam, o co chodzi z tą historią choroby? Nie studiuję medycyny, ale zastanawiam się z punktu widzenia pacjenta. Otóż rok temu, podczas pobytu na internie zbierała ze mną wywiad chyba studentka medycyny. Tak się zastanawiam, ona mogła wykorzystać moją historię choroby do zaliczenia na studiach?;)
Pozdrawiam

Kardiolog :) pisze...

Historia choroby to taki całościowy opis choroby pacjenta (wywiad, badanie fizykalne, badania dodatkowe, rozpoznanie, leczenie, różnicowanie itd.) Czasem na zaliczenia pisze się właśnie historię choroby :)