Wielki powrót do Gdańska odbył się wczoraj, ale jakoś weny i czasu zabrakło, żeby bloga odwiedzić i coś naskrobać :)
Faremka do przodu, co mnie bardzo cieszy (połowa w tym roku za mną :D) Teraz będzie najnudniejszy blok z farmy, więc następne koło może być dla mnie nico zabójcze, ale... Damy radę? Tak, damy radę xD
Blok z gastro zapowiada się nie najgorzej, mimo że na obchodzie wypełnialiśmy całą salę chorych i jeszcze kilku nieszczęśników (a może właśnie oni mieli lepiej... ;p) nie mieściło się i musiało zostać na korytarzu :D
I kolejna historia choroby do napisania. O pacjencie z serii: "Choruje pan na coś?" "Nieee" "Bierze pan jakieś leki? "Tak, tam leży REKLAMÓWKA z lekami" ^^ Like it!
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

7 komentarze:
Czepiasz się. Dobrze się czuje, wcale nie chory. A że w takim stanie trzyma go reklamówka leków, to drobny szczegół.
A widzisz, jakie znaczenie ma to drugie pytanie. :)
polecam tez pytania o przynleżność do poradni specjalistycznych.
i pamiętaj że astma i nadciśnienie to nie choroba, szczególnie dobrze leczone :]
Nie no, ja się bardzo cieszę, że pacjenci czują się zdrowi, piękni i młodzi :D Ale w historii choroby coś trzeba napisać, a jak przy zadaniu 20 pytań, każde dostarcza jakiejś niespodzianki... xD
Właśnie astmę pacjent ma i do owej astmy nie chciał się przyznać ;p
Poradnie też dobre, ale tu akurat kinder suprajsa nie było
Dobrze, że w końcu coś naskrobałaś :} Szczęśliwego Nowego i powodzenia w pisaniu tej historii :)
Pozdrawiam! :)
Co się czepiasz, zdrowy chłop! I tak nieźle, że miał przy sobie tę reklamówkę. Standardowa odpowiedź to: Aa nie wiem, żona mi jakieś tabletki daje xD
No żony, które znikają z całą wcześniejszą dokumentacją, lekami i ogólnie z głową pacjenta to zmora studentów ;p
Prześlij komentarz