Tym razem dla odmiany kisiel truskawkowo-pomarańczowo-herbaciany ;)
Udało mi się spławić kobietę z banku dzwoniącą w sprawie super-zajebistych ofert. Średnio raz na rok przypominają sobie o mnie i wydzwaniają, ja nie odbieram z nadzieją, że im się znudzi, ale w końcu się przełamuję. I 15 minut słucham nawijania tylko po to, żeby w końcu odmówić. Aż mi ich prawie żal... ;p
Galeria handlowa w dzień roboczy około południa: zna ktoś określenie "niedzielny kierowca"? To istnieje również "wtorkowy klient"... :| Ewentualnie można wstawić każdy inny dzień tygodnia wyłączając weekend ;p
wtorek, 17 stycznia 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

4 komentarze:
To pozazdrościć banku, mój sobie o mnie przypomina średnio raz na 3-4 tygodnie... cóż za cierpliwi, uparci jak osły ludzie -.-
No mój pod tym względem nie jest najgorszy, ale jak już zaczną dzwonić, to strasznie zajadli są ;] codziennie telefon, póki nie odbiorę...
hah ja ostatnio skończyłam rozmowę z mBankiem "a na cholerę mi to" i nie dzwonią :D
Najwyraźniej ja jestem za miła ^^
Prześlij komentarz