sobota, 18 lutego 2012

Połowinki i nadzieja na długi weekend

Neonaty zaliczone, czyli już żadnych dzieci nie będę musiała w tym roku oglądać, chyba że znowu mnie czymś zaskoczą ;]

Za dwie godziny ruszamy ekipą na połowinki. Ekipą, bo wyłudziłyśmy sobie podwózkę. Do Władysławowa... Nasza uczelnia nie może być normalna, co to, to nie, trzeba zrobić z połowinek bal, niemalże studniówkę... Jeszcze brakuje, żebyśmy zaprosili rektora, dziekana i panie z dziekanatu :D No ale niech będzie, nie narzekam xD Chociaż wolałabym luźną imprezę, gdzieś w Gdańsku, żeby można się było zmyć w razie potrzeby ;)

A rano biegłam do sklepu po rajstopy, bo zauważyłam, że w starych poszło oczko :D

W przyszłym tygodniu chirurgia. Jako że jest zamieszanie z przenoszeniem się do nowego budynku (nasza klinika już się trochę rozpadała), to mam nadzieję na jakiś gratisowy wolny dzień ^^ A najlepiej długi weekend ;]

5 komentarze:

erjota pisze...

Ja tez miałem półmetek jako bal.. prawie studniówkowy. Podobało mi się ;)) A zmyć się można było kiedy się chciało :))

Udanej imprezy !!

Kardiolog :) pisze...

Zmyć się można - do pokoju ;] Ja tam nie zamierzam uciekać o północy, ale fakt, że jak będzie drętwo, to można wrócić do domu, działa na mnie uspokajająco :D Zobaczy się, większość znajomych idzie, więc nie ma spiny

Licealistka pisze...

Najgorzej jest jak się zorientujesz pięć minut przed wyjściem, że poszło ci oczko. :D

vuze pisze...

bal,czy luźna impreza, najważniejsze w tym wszystkim, żeby 'ekipa' do zabawy była odpowiednia xD bo wiadomo, że jak ludzie dobrani to i zabawa udana :)

Kardiolog :) pisze...

Ekipa wiadomo, a tę miałam akurat pewną ;)