środa, 22 lutego 2012

Zjarane rzutniki i pogoń za jedzeniem

Chirurgie przenoszą się do lansiarskiego nowo-wybudowanego-jeszcze-świeżutkiego-i-pachnącego CMI. Z powodów technicznych propedeutykę chirurgii mamy więc w wydaniu bardzo teoretycznym (zajęcia nie odbywają się wcale, albo są to krótkie seminarki). Aż się człowiekowi rano wstawać nie chce ;)

A na wykładzie z ratunkowej zjarał się rzutnik, więc również tu materiał nieco się okroił ;p

Połowinki były fajne, tylko hotel mógłby być bardziej dopracowany :D
- na hasło "jedzenie!" ludzie rzucili się do szwedzkiego stołu i niemalże wyrywali sobie jedzenie xD
- przez całą imprezę nie było picia (można było kupić albo zrobić wcześniej zapasy w pobliskiej biedronce) ;]
- doba hotelowa okazała się być do 11, nie 12, o czym dowiedzieliśmy się rano :D Tak więc po 11 siedziałyśmy sobie w pokoju bez klucza (który był jednocześnie włącznikiem prądu ;p)

Ale i tak było fajnie ^^

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

widać kardiolożko, że nigdy nie byłaś w dobrym 4 czy 5* hotelu, no ale zawsze musi być ten pierwszy raz chociażby na połowinkach:) tam z reguły nie ma kluczy!, a wszystko obsługiwane jest za pomocą elektronicznych kart w tym np. klimatyzacja. niemniej jednak cieszę się, że było fajnie, bo znając życie za rok czeka mnie ten sam hotel i może nieco lepsze dopracowanie. pozdrawiam. Anka

Kardiolog :) pisze...

Spokojnie, bywalam juz w hotelach z kartami, ale uzylam slowa "klucz" dla jasnosci przekazu ;) I dzieki Bogu wiedzialam, jak owa karte obsluzyc :D Milej zabawy za rok!