czwartek, 8 listopada 2012

I znowu faki

Już było dobrze, w zeszłym roku poszło gładko... A w tym znowu serwery zdechły przy zapisach na fakultety ;p Dzięki Bogu mnie to ominęło. Przez dwa dni nie działał mi net, więc zapisy zaczęłam ogarniać dopiero parę godzin po uruchomieniu, gdy już wszystko działało.

Zapisałam się na jeden, pięciogodzinny. Schluss.

Ale rano na zajęciach panika, płacz i lament, bo ludzie się na coś tam nie pozapisywali ;) Jak już człowiek wyrósł z panikowania, że o matkobosko fakultety, to zaczęła się walka o godziny. I znów panika xD

Piąty rok jest nudny. Czwarty dał namiastkę kliniki, a teraz od paru tygodni zamulają mi mózg seminarkami. Zaliczenia są z giełdy, więc nie ma weny, żeby uczyć się, czegoś, co mnie jakoś szczególnie nie jara (nie żebym narzekała na giełdy, ale fakt faktem - nie sprzyja to poszerzaniu wiedzy). O dziwo najnormalniejsza była chirurgia. Następny tydzień to same seminarki, pacjenta nie zobaczymy nawet przez ścianę.

Zbieramy dziś wywiad. Każda o coś tam pyta, pacjent nawet ogarnięty, odpowiada. Po czym jedna z dziewczyn (żeńska grupa ;p) dostaje nagłego olśnienia i wypytuje pacjenta o podróże (kiedyś tam gdzieś jeżdźił, bez związku z chorobą), o to "gdzie chciałby mieszkać" itp. itd. Wywiad trwał godzinę. Godzinę, którą mogliśmy przeznaczyć na radosny powrót do domu ;p

Już współlokatorka mnie przed dziewuchą ostrzegała, czuję, że będzie wesoło na dalszych, bardziej internistycznych, blokach. W końcu pacjenci często lubią sobie poopowiadać historię życia, po to się uczy zbierać wywiad, żeby tego unikać. A nie siedzieć godzinę, słuchać o wszystkim i niczym i zapominać wszystkiego, co dotyczy sedna. Nosz wkurw.

A w ogóle odkryłam piwo jagodowe ^^ Obłęd!

12 komentarzy:

miss stress pisze...

Piwo jagodowe?
A młody pacjent? Może go podrywała:P
W Lublinie nie ma fakultetów:(/:)

Kardio pisze...

Tak, jagodowe, znalazłam na półce z piwami-dziwolągami ;p

Nie, nie młody, ponoć ona ogólnie lubi tak "podrywać" ;] Rozmowna dziewczyna, no...

erjota pisze...

Bo pacjenci myślą że studenci to wolni słuchacze :P

Kardio pisze...

Dzisiaj się takowymi staliśmy wlaśnie ;p

Anonimowy pisze...

Ja wygrałam walkę z fakami, ale łatwo nie było! ; )

em. pisze...

To piwo jest pycha, ale przeraża mnie świadomość ilości chemii, którą jest nafaszerowane :P

Anonimowy pisze...

e tam ja tam lubię sobie czasem pogadać z pacjentem zwłaszcza jak nie mam co robić chory ciekawie opowiada i wiem że nie ma możliwości żeby wyjść wcześniej zawsze można się czegoś ciekawego dowiedzieć ;-P a tak poza tym to nigdy nie słyszałem żeby wyjść godzinę wcześniej w końcu to asystenci odpowiadają za nas studentów podczas godzin zajęć i wątpię żeby zgodził się na coś takiego jeszcze samochód by Cię trzasnął i było by na niego - czemu puścił studentów przed czasem... ;-)

Pozdro Krzych

P.S.

"Już współlokatorka mnie przed dziewuchą ostrzegała" to niegrzecznie tak pisać zwłaszcza o koleżance po fachu ;-)

Kardio pisze...

Anonimowy, właśnie sobie spojrzałam i połowa faków się zwolniła ;) Przynajmniej dla mojego roku. Tak więc cierpliwość popłaca dla tych, którzy utknęli tydzień temu ;)

em, ale kosztuje tyle, że nie mam szans się zatruć tą chemią ;p

Krzychu, niby każdy wie o tej odpowiedzialności, ale nierzadko puszczają szybciej (chociaż równie często przetrzymują za długo...). A co do koleżanki... Trudno, zawsze grzeczna jestem, raz się mogę wkurzyć ;p A z pacjentem sobię mogę pogadać chętnie, ale sama, a nie w dziesięć (niecierpliwych) osób ;)

Anonimowy pisze...

Przepraszam, ze pisze w takim miejscu, ale czy nie masz moze na kompie zgromadzonych gield na 3 rok i moze jakis pytan z Waszego rocznika? :) Z gory dzieki za odpowiedz :)

Kardio pisze...

Coś tam na kompie nagromadziłam, z trzeciego roku też mam sporo :)

Stalowy pisze...

Dobrze, że my możemy pacjentowi nawpychać wszystko do japy i uskutecznić zbyt obszerny wywiad z Jego strony :D

Kardio pisze...

A później te opowieści o strasznych dentystach... ;p