Neonaty zaliczone, czyli już żadnych dzieci nie będę musiała w tym roku oglądać, chyba że znowu mnie czymś zaskoczą ;]
Za dwie godziny ruszamy ekipą na połowinki. Ekipą, bo wyłudziłyśmy sobie podwózkę. Do Władysławowa... Nasza uczelnia nie może być normalna, co to, to nie, trzeba zrobić z połowinek bal, niemalże studniówkę... Jeszcze brakuje, żebyśmy zaprosili rektora, dziekana i panie z dziekanatu :D No ale niech będzie, nie narzekam xD Chociaż wolałabym luźną imprezę, gdzieś w Gdańsku, żeby można się było zmyć w razie potrzeby ;)
A rano biegłam do sklepu po rajstopy, bo zauważyłam, że w starych poszło oczko :D
W przyszłym tygodniu chirurgia. Jako że jest zamieszanie z przenoszeniem się do nowego budynku (nasza klinika już się trochę rozpadała), to mam nadzieję na jakiś gratisowy wolny dzień ^^ A najlepiej długi weekend ;]