wtorek, 3 grudnia 2013

Nudy, nudy, nudy i risotto

Wróciłam z domu, gdzie pojechałam z konieczności, musząc pójść do lekarza u siebie. Tylko tam znalazłam takiego, co przepisze mi odpowiednie leki bez dodatkowych obostrzeń, które zmusiłyby mnie do pójścia do jeszcze innego specjalisty i przyjmowania kolejnych tabletek. Chodzenia po lekarzach ogólnie wolę unikać ;)

Tak więc odrobić muszę zajęcia z poniedziałku, co mnie nie cieszy. Dzisiaj było wyjątkowo nudno, nie powiem już na jakich zajęciach... Siedziałam i myślałam o jakichś pierdołach, trochę nawet przysnęłam, bo nie miałam nic innego do roboty.

A na obiadek miałam risotto z grzybami i kurczakiem wg. mojej mamy, które zapakowała mi skrzętnie w słoiczek i dała w siateczce do Gdańska ;) Kocham ją!

4 komentarze:

deitwen pisze...

chciałam ostatnio w Gda pójść do przychodni, po czym dowiedziałam się, że została zlikwidowana z powodów finansowych... dlatego na wizyty też wracam do siebie :p

Kardiolog :) pisze...

Tak też bywa ;)

marciaa pisze...

Super blog. Tez chcę iść na medycynę, tylko nie wiem czy dam radę. Pozdrowienia :))

Kardiolog :) pisze...

Pozdrawiam :)