piątek, 17 stycznia 2014

Gineksy

Koniec ćwiczeń na ginekologii. We wtorek jeszcze pobadaliśmy, ale potem już ciągle sala operacyjna. Nudy. Stanie i gapienie się. Do tego wczorajsza prościutka laparoskopia trwała koniec końców trzy godziny i ledwo wyszliśmy, a dzisiaj coś nie działało... Przynosimy pecha :D

Na szczęście jak na razie to koniec operacji. Chociaż nie wiem, czy się cieszyć, bo przed nami... tydzień seminariów. Znowu. Coraz ciekawiej...

Jedyne, co mi poprawia humor to to, że idąc na uczelnię, mogę obserwować pociągi, bo droga prowadzi przez dłuższy czas przy torach ;p Wiem, że dziwne poprawianie humoru, ale zawsze. ;)

Brak komentarzy: