środa, 5 lutego 2014

Nauka telepatyczna

czyli książka do gineksów leży w jadalni na stole, a ja gotuję obiady dla siebie i brata, odkurzam, słucham muzyki... No ale nie, niech będzie - czasami coś podczytuję ;)

Rodzice wyjechali, zostawiając mnie z naszymi licznymi kotami. Które trzeba karmić, wpuszczaćc, wypuszczać, no jak to koty. Dobrze chociaż, że same wyłażą, to kuwety nie trzeba czyścić.

I coś z okazji zbliżających się igrzysk: Absurdy w Soczi

A w ogóle to jest ładna pogoda u mnie na wsi, słoneczko świeci i ogólnie wiosennie ;)

2 komentarze:

mlodapielegniarka pisze...

:) nie za dobrze Ci?W Zurychu też mamy wiosnę, forsycje kwitną, zresztą śniegu to tu jeszcze tej zimy nie było dłużej niż 2h;)/pozdrawiam!

Kardiolog :) pisze...

U nas śnieg leży, nawet całkiem spóro, po prostu słońce ładnie przyświecało ;)