środa, 26 marca 2014

Sopot

W tym tygodniu poganiam na paliatywną. Wszystko byłoby ładnie-pięknie, bo przedmiot interesujący, ale dwa razy trzeba jechać na zajęcia do Sopotu, a tu już mi się nie chce. W dodatku wczoraj jechaliśmy w deszczu. No i zajęcia do piętnastej nie zachęcają.

Ostatnio po zaliczeniach imprezka była odstresowująca. Trochę piwa poszło i duża pizza, dzięki czemu zapomniałam już, jak to się zdawało nieszczęsną rehabilitację :D

A teraz siedzę i uczę się do laryngologii, bo w poniedziałek wejściówka. Z anatomii. Jak ja dawno się takiego badziewu nie uczyłam...

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Pizza <3