środa, 12 marca 2014

Znowu sekcje i pierogi

Dziś okazało się, że egzamin z sądówki zdaję nie w ten piątek, tylko w następny. Cóż. Życie. Chociaż może zdążę lepiej się nauczyć...? :D

Kolejna sekcja była dla mnie wydarzeniem, chociaż nie było już kamieni żółciowych. Ale i tak mi się podobało.

Ostatnio zapijam się syropem malinowym rozrobionym w wodzie. Składu nie czytam, bo wiem, że nie chcę ;p Ale smak...! Do szczęścia potrzeba mi jeszcze tylko pierogów, które ostatnio również jem na potęgę.

A w weekend może wybiorę się na kardio-konferencyjkę w Gdańsku. Na miejscu, za darmo, grzech nie iść. Koleżanka zresztą chce iść i mnie namówiła.

2 komentarze:

Liesel pisze...

sądówka... czeka mnie za rok; u nas każdy kto opowiada jest zazwyczaj podjarany zajęciami; ja nie wiem czy się przekonam

Kardiolog :) pisze...

może się przekonasz może nie, to zależy od prowadzących, bo niektórzy przynudzają. Ale sekcje są naprawdę ciekawe :)