poniedziałek, 13 października 2014

Kawa i herbata

Dostałam pierwszy gifcik od pacjentki :) Mały tomik poezji jej autorstwa. Bardzo mnie ucieszył, w końcu co jak nie książka! Wcześniej dostawałam jakieś słodycze albo słoik miodu, ale to od lekarzy, którzy dostawali to od pacjentów. A teraz pierwszy własny ;) To się liczy!

Zarejestrowałam się na LEK. Lutowy. Ciekawe, jak mi pójdzie tym razem ;p

Sobotnia "kawka u cioci" zakończyła się alkoholem o pierwszej w nocy :D Wprawdzie likierem czekoladowym, ale zawsze. Swoją drogą - pyszny! Następny - niedzielny - babski wieczór w atmosferze herbatki, pizzy serowej i... likieru czekoladowego :D Tym razem gęsty, czekoladowy od Wedla.

Dzisiejszy dyżurek odbyty, legalnie do wpół do ósmej. I to tylko na jednej kawie, bo w domu mleko się skończyło. Na szczęście w szpitalu sprzedają dużą latte ;)

5 komentarzy:

axel pisze...

jakie wrażenia po przeczytaniu autorskiej poezji? :)

raggafaya pisze...

się zaczęły "prezenciki" :D

PS. Żarcik z przymróżeniem oka.

Kaffe med mjölk pisze...

axel, całkiem przyjemne, chociaż dość pesymistyczne ;)

Adam pisze...

O tak bardzo miło jest być docenionym przez pacjentów. Niestety częściej spotykam się z wyrzutami i posądzeniami o zaniedbanie i tym podobne. Mimo wszystko gratuluję :)

Kaffe med mjölk pisze...

No tak, pacjenci są różni. Ale niektórzy podnoszą na duchu :)