piątek, 3 października 2014

Zlecenia

Dzisiaj wróciłam do domu po piątej. Rano nudy, brak pacjentów, lekarze, ratownicy i pielęgniarki zmuleni siedzieli klapnięci na stołkach. Ale koło południa zaczęli się pojawiać pacjenci :) W końcu wbiłam do internisty i tam już zostałam :)

Pierwsze samodzielnie rozpoznane migotanie przedsionków za mną xD No i zlecenia podbite moją pieczątusią ;p

Ciekawe, że szpital zapewnił nam odzież roboczą, czyli dwa fartuszki w moim rozmiarze (i z krótkim rękawem, co mnie cieszy niezmiernie), a także zniżki do szpitalnej restauracyjki :) Szafki mamy dostać w przyszłości, a na razie gnieździmy się w jednej szafce należącej do znajomej rezydentki :D

W ogóle w szpitalu jest kawiarenka, gdzie za dychę można dostać dużą latte :) Bardzo dobrą! Wprawdzie codzienne zakupy tam to nie na pensję stażysty, ale raz na jakiś czas można się wybrać w przerwie między przypadkami. Dzisiaj byłam, piłam ;)

6 komentarzy:

miss stress pisze...

To rzucili Cię na sam początek na głęboką wodę:P Ja w sumie wolałabym zacząć od czegoś spokojniejszego niż SOR:P
Fajnie, że pracodawca dał Wam ubrania robocze. My musimy sami w nie zainwestować... Ale za to od samego początku mamy szafki:P
Btw. co oznacza mjolk, czyżby mleko, bo tak mi się kojarzy?

Kaffe med mjölk pisze...

No właśnie szafki mamy dostać za miesiąc, jak już poprzedni rocznik stażowy je zwolni...
A mjolk znaczy mleko, owszem :)

zuzannaaw pisze...

Wy szczęściarze w ogóle macie staż, ja niestety poreformowe dziecko...

Kaffe med mjölk pisze...

Może jakoś wam ułatwią życie

ZTRZY kawki pisze...

o, też jesteś uzależniona od kawy!
Kaffe!

Kaffe med mjölk pisze...

Zmieniło mi nazwę z blogowej na tą z googla i nie umiem tego odwrócić ;p