wtorek, 28 lipca 2015

Leki, lekusie

Dzisiaj było medycznie, mimo że urlopowo. Raz - osobie z rodziny zrobił się rumień po kleszczu. Pojechałyśmy do nocnej pomocy po receptę na antybiotyk (do przychodni ciężko się dopchać), czekałyśmy dwie godziny, ale zakończone sukcesem. Nie wygląda jak typowy rumień wędrujący, ale nie można wykluczyć, więc poszła doksycyklinka.

Przyjmował jakiś chłopaczek, mojego wzrostu, chudziutki i wyglądający na dwadzieścia lat. Ale ponoć kompetentnie mówił.

Potem zanosiłam sąsiadce naczynia, na których dały sałatki i ciasta (goście u nas byli) i gratis dorzuciłam rozpoznanie zapalenia spojówek. Klimatyzacja, typowo.

Takie moje POZowe przypadki :)

Za tydzien do roboty. Na tapecie - ginekologia.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Chyba doksycyklinka ;)

Kaffe med mjölk pisze...

Och, literówka, poprawiłam :)

Anonimowy pisze...

Myślisz o poz?

Kaffe med mjölk pisze...

Na razie bez planów, ale absolutnie nie wykluczam :)

Anonimowy pisze...

Sama nie mogłabyś wypisać takie recepty? :)

Kaffe med mjölk pisze...

Nie, stażysta nie może (i dobrze, jeszcze bym szkód narobiła) ;)