wtorek, 24 listopada 2015

Drugi dzień

Od wczoraj pracuję. Znowu. Długo bezrobotną się nie nabyłam ;) Na razie jest miło, różowo i przyjemnie, bo pracuję pod opieką, ale już zapowiedziano, że w grudniu pojawią się braki kadrowe i będę musiała ostro przysiąść.

Samodzielne podbijanie zleceń albo książeczki z narkotykami bywa stresujące ;)

Pacjenci są ciekawi, chorują na te częstsze choroby i takie, które wymagają diagnostyki genetycznej. Dlatego wybrałam internę :D

A na razie wcinam klopsiki od mamy :)

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Fajnie masz :D

erjota pisze...

Ja książkę z narkotykami to często podpisuję. A ile razy tam już błędy wyłapałem i trzeba było oficjalnie kreślić:D

Kaffe med mjölk pisze...

Heh, mam nadzieję, że po mnie jeszcze nie kreślili :D