środa, 16 grudnia 2015

Ja chcę do domu

Praca, praca, ciągle praca, wszędzie praca. Aż cud, że za tydzień cały dodatkowy jeden dzień wolnego, czyli święta :) Bilet do domu rodzinnego już kupiony, to chociaż na trzy dni zajadę. Na pocieszenie kupuję sobie czasem kawkę, najlepiej wzmocnioną. I wypijam, zanim dojdę do tramwaju.

Na oddziale bida z nędzą, pani z najpewniej nowotworem (markery pod sufit, objawy też sugerują). Będzie miała zjebane święta. Inna pani na szczęście tylko kamyk w drogach żółciowych, da się przeżyć.

No i pan alkoholik, nieubezpieczony, więc za (długą) hospitalizację zapłaci sam. O ile zapłaci.

A na deser opierdol, że nie zleciłam leków, które zleciłam, tylko pielęgniarki (?) zgubiły kartę zleceń... Interna ;)

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

głowa do góry,
Pani Doktor :)

gumedowa studentka

Kaffe med mjölk pisze...

Początki bywają trudne :D

Anonimowy pisze...

Ja też zacząłem teraz internę, jest super. Jedynym dla mnie problemem są pacjenci pulmonologiczni, nie ogarniam rzężeń, szmerów, świstów. A tobie co sprawia największy problem?

Anonimowy pisze...

U Ciebie w pracy ludzie wszyscy w porządku,czy zdarzają się jacyś nieprzyjemni?

Anonimowy pisze...

oczywiście, jak zwykle wszystkiemu winne te pielęgniarki (?), które tylko potrafią gubić karty zleceń...

Kaffe med mjölk pisze...

Anonimowy 1, ja trochę kuleję organizacyjnie: czasem zapominam karteczki tu, karteczki tam...

Anonimowy 2, Są dwie nieprzyjemne, ale nie będę się tu rozpisywać ;)

Anonimowy 3, nie wiem, czy to pielęgniarki, stąd ? , bo pielęgniarki akurat mamy ogarnięte, ale fakt, że ktoś zgubił...