sobota, 23 kwietnia 2016

Weekendowe przemyślenia

No i babcia pojechała do domu i do swojego kota, a ja zostałam tu z kilogramami jedzenia w lodówce. Między innymi pierogami z twarożkiem i jagodami na jutro :)

W robocie sraczkolandia nam się zmniejszyła, teraz obstawią ją całą jeden lekarz, więc jest dobrze i nie śmierdzi na całym oddziale :v Poza tym to nudy, pacjenci przychodzą i odchodzą, papierów do wypełniania milion, trzeba tworzyć elaboraty wypisów i obserwacji codziennie. No ale sama tego chciałam ;p

Wiosna się wreszcie zaczęła porządna, Słoneczko przygrzewa, już nie piździ jak to zwykle w Gdańsku było, można wyjść w wiosennym płaszczyku.

Ponoć za trzy tygodnie maturka z biologii. Maturzyści jak co roku panikują :D Moja matura była tak dawno, że nawet ten stuletni blog jeszcze nie istniał. Aż chciałoby się dodać hasztaga #starość.

Powodzenia!

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

7 lat to nie tak dawno :) a przed co najmniej 50 nie ma starości, a od tych po 50 tylko słychać jak właściwie zaczyna się drugie życie ;)

Kaffe med mjölk pisze...

Ja tam się jeszcze czuję młodo, w czym utwierdzają mnie moi pacjenci :D

Anonimowy pisze...

To na internie chyba pozostaje się wiecznie młodym :D dobry patent ;)

Kaffe med mjölk pisze...

No, przynajmniej do osiemdziesiątki :D

Pan X pisze...

Babcia Buka! od tego nie uciekniesz <3

Kaffe med mjölk pisze...

Babcią Buką to ja już jestem dla swoich forumowych wnusiów :D

Medyczka pisze...

A u mnie dalej piździ, i pada deszcz, i w ogóle czarna rozpacz :| Jadę do Gdańska!

Kaffe med mjölk pisze...

Zapraszam, pogoda dobra na wypad z książką na plażę :)

Dentech pisze...

Ja nawet nie chcę myśleć o tym, kiedy była moja matura ;)

Kaffe med mjölk pisze...

Dentech, ważne, na ile się człowiek czuje xD