środa, 3 sierpnia 2016

Oddziałowe absurdy

Dostałyśmy (trzy najmłodsze rezydentki) opiernicz w robocie od szefostwa, że za długo siedzimy popołudniami. Generalnie zostawałyśmy dłużej, żeby robić papiery. Ja wychodziłam tak maksymalnie wpół do piątej, często zaraz po trzeciej, jakoś mi to szybciej szło, ale dziewczyny zostawały i do szóstej. Tak więc stwierdzone zostało, że mamy mieć mniej pacjentów na oddziale, żeby mieć mniej pracy.

Skończyło się to tak, że owszem, miałam jednego pacjenta mniej niż ostatnio, ale za to obrabiałam dwa przyjęcia planowe, które trzeba jednego dnia przyjąć, zbadać i wypisać, czyli 300% papierów więcej xD Logika szefowej...

Zapierniczałam jak motorek i nie wyszłam później, ha!

A i tak zarabiam mniej niż w Lidlu :D

Rozpoznałam dziś własną rączką ostre niedokrwienie kończyny dolnej i godzinę później pan jechał już na Oddział Chirurgii Naczyniowej, hehe. Ale to opowieść na innego posta :D

No i dziś pierwszy raz konsultowałam trudniejszy przypadek przez facebooka z grupą internistyczną :D Oby wyszło to pacjentowi na dobre!

6 komentarzy:

medicus helveticus pisze...

Dobre ucyznki beda po trzykroc ukarane

Anonimowy pisze...

Gratulacje!

Kaffe med mjölk pisze...

Medicus, mnie codziennie tam po trzykroć karzą za wszystko :v

medicus helveticus pisze...

Bestrafe mich, Bestrafe mich...

Kaffe med mjölk pisze...

Hahaha lubiłam tę piosenkę :D

Metronidazolum pisze...

Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że polski szpital to nie rzeczywistość jak z Grey's Anatomy, lecz robota papierkowa xd Chyba dobrze, że nie tę ścieżkę obrałem :D

Kardio, mój pierwszy blog nie wypalił, ale za jakiś czas będzie drugi - tym razem po angielsku i wyłącznie o tym co najbardziej kocham (nazwa "Polyglottos" dużo mówi xd), więc mam nadzieję, że za jakiś czas Cię powiadomię o jego otwarciu ;)