wtorek, 4 października 2016

Weltschmerz

Cierpię na ból powrotów do pracy. Ale ból jest o tyle mniejszy, że szefowa jakaś taka mniej złośliwa, dzisiaj tylko jeden opiernicz dostałam mały, że jakiegoś papieru nie zrobiłam. A tak to zadowolona.

Mam zrobić badania i iść do lekarza medycyny pracy. Jutro po siódmej muszę się stawić w laboratorium, potem zrobić EKG. Groza, co za pora... Najciekawsze, że jest w tym tez okulista, a ja jestem prawie ślepa :D Już ostatnio się czepiała, ale papierek w końcu dała ;)

A w robocie jak to w robocie - pełen internistyczny przekrój. Mam starszą panią z niewydolnością serca, którą prawie zabili lekami, mam panią z astmą, którą tłukę sterydami, żeby się chociaż trochę mniej dusiła, mam alkoholika z delirką, mam panią doleczającą się po sepsie (ale tę sepsę miała jak byłam na urlopie, ja ją tylko szykuję do wypisu), miałam planówkę do wycięcia polipów żołądka, zdrową, miłą, starszą panią :)

Przyszedł nowy sort stażystów. Kręcą się po oddziale. Pamiętam swój staż - papiery, papiery, jeszcze trochę papierów i wspólne kawki z "moja" lekarką ;)

Teraz piję kawki sama.

19 komentarzy:

medicus helveticus pisze...

tasma kreci sie, Ty stoisz przy niej, jestes pionkiem w grze, kolkiem w maszynie.

Nie zebym szyderczo cytowal - ale - mam tak samo jak Ty,

Dzis wyeksplodowalem i rzucilem soczysta kurwa.

Kaffe med mjölk pisze...

No w moim - wielkim - szpitalu jestem takim maleńkim pioneczkiem, tutaj czuję to jeszcze bardziej niż na studiach, gdzie na lekarza przypadało trzech pacjentów plus studenci :) A soczyste kurwa zawsze pomoże ^^

medicus helveticus pisze...

Jak jeszcze bylem anestezjologiem to mialem pod soba 8 lozkowy oiom urologiczny, 24 lozkowy oiom Respirative Care Unit, plus jakies 180 lozek psychiatrycznych, urologicznych etc...

Jakos szlo, czasami zneiczulalem na 3 sale

Kaffe med mjölk pisze...

U nas miałbyś pod soba OIOM, na którym nikt nie wie, ile jest miejsc, bo zawsze ich nie ma, jak są potrzebne, plus reanimacje plus zakładanie wkłuć, bo "pielęgniarka nie może" ;D

medicus helveticus pisze...

Bo pielegniarki trzeba umiec sobie wychowac.

W Niemczech jak bylem to wiele razy bylo - erschwerte Venenverhältnisse...i bajeczki -ze juz probowalismy ale nie da sie.

wiec w srodku nocy przychodzilem a tam pacjent nigdzie nie pokluty - pokazalem zyle i kazalem wszystko przygotowac i zalozyc pielegniarce jak byl niekluty, jak spierdolila (bo myslala ze mi na zlosc zrobi i ze ja poprawie) - to wprawdzioe poprawilem ale w nagrode dostala zlecenie mierzenia cisnienia recznie co 15 minut...wiec najglupsze szybko sie polapaly ze nie warto polaka wkurzac bo on sie w tancu nie p..doli..

Wychowac ludzi mozna tylko praca. Agresja werbalna powoduje to ze samemu wylecisz z roboty. A tak - zlecenie lekarskie nie wykonane`? ok, porozmawiamy o tym z przelozonym - idziesz do przuelozonego i mowisz ze jakosc sie pogorszyla a ostatnio o to pytal manager i ma przyjsc za dwa dni i zapytac bo...nie chcialabys powiedziec ze jest taki a taki problem...i bez nazwisk tylko fakty....

i potem chodza wszystkie jak w szwajcarskim zegarku,

oczywiscie tych normalych nie ruszasz

Kaffe med mjölk pisze...

Ja to jeszcze za mała płotka, co by wychowywać ;) co do pielęgniarek, to nie wiem, jak na innych oddziałach, ale nasze uczciwie próbują. Pacjenci są pokłuci jak sitko, zanim wzywamy anesta. Akurat na naszym oddziale pielęgniarkom nie mam nic do zarzucenia, ot, tak trafiłam. Do tego mi czasem pomagają ;)

Anonimowy pisze...

Mam wrażenie, że jesteś alter ego dr Dopaminy ;D

Kaffe med mjölk pisze...

Hehe, internistki (nawet in spe) się rozumieją :D

Empty Lose pisze...

Dopaminę przynajmniej da się czytać emanuje od niej sympatia a kafe jest taka bezpłciowa, wkurzająca. Aha i i widać, że praca lekarza dla ciebie to przykra powinność, trafiłaś na medycynę chyba z przypadku, w ogóle nie powinno cię na niej być, nie nadajesz się .

Nic śmiesznego. pisze...

Widzę komuś zabrakło punkcików parę latek temu i dupka boli do tej pory:D

Empty Lose pisze...

Jesteś blisko

erjota pisze...

Ahh te ci komentatorzy z niespełnionymi ambicjami co świat chcieli zmieniać, a są nikim :D

Anonimowy pisze...

do medicus helveticus - ale bije od Ciebie złą energią...czytam te Twoje komentarze i bardzo mi się nie podobają. Widać w nich, że sam nie wiesz czego chcesz :( a szkoda... masz taki piękny zawód, w tak pięknym kraju jak Szwajcaria.

medicus helveticus pisze...

Ja wiem czego chce - pieniędzy, spokoju i czasu dla mojej rodziny a wiec braku tego medycznego syfu - na pewno nie będę pracował w tak pięknym kraju jak CH za pieniądze lekarza w CH. Co tez konsekwentnie realizuje.

Bo czas dla rodziny, pieniądze i wykonywanie zawodu lekarza w CH - wzajemnie się wykluczają.

Nic śmiesznego. pisze...

"do medicus helveticus - ale bije od Ciebie złą energią...czytam te Twoje komentarze i bardzo mi się nie podobają. Widać w nich, że sam nie wiesz czego chcesz :( a szkoda... masz taki piękny zawód, w tak pięknym kraju jak Szwajcaria."

Napisał anonim, który maksymalnie jest na I roku, a najpewniej "aspiruje" do wskoczenia w rzekę gówna, jaką coraz bardziej staje się medycyna.

No chyba, ze pieniądze masz z domu/bogato się ożeniłeś/zarabiasz poza zawodem, to wtedy medycyna jest całkiem fajnym hobby, ale nie na więcej niż 100h miesięcznie, bo bardzo obciąża.

Anonimowy pisze...

do Nic Smiesznego - jestem pielęgniarką :) w Polsce, za domyślasz się, jakie pieniądze ;) Bogato sie nie ożeniłam, ale staram sie w tym wszystkim widzieć dobre strony. Nigdy nie aspirowałam do bycia lekarzem. Podziwiam ich cięzką pracę i staram się im, swoją pracą pomagać. Pozdrawiam i życzę miłego Tygodnia :)

Anonimowy pisze...

Muszę poprzeć koleżanką pielęgniarkę. MH, widać ma za dużo czasu skoro jego wiadomości są na każdym blogu, pod każdym postem. Ktoś tu zycia własnego nie ma i wygaduje te swoje emigrancie madrości.

medicus helveticus pisze...

Ale wlasnie w zyciu o to chodzi - by miec czas i pieniadze.

O nic wiecej. Wlasnie zaczynam uczyc sie 7 jezyka obcego. A w zasadzie sztuka w zyciu jest zarzadzac swoim zyciem, zyje sie tylko raz. Kazdy ma to co lubi, jeden pracuje za ochlapy, drugi nie. Kwestia tylko i wylacznie wyboru, bo nikt nigdy nie bedzie mial wszystkiego.

medicus helveticus pisze...

A z drugiej strony moge wam pisa co bursztynowym swierzopie i miejscu, gdzie dziecielina ...i tak dalej, to tylko blogi. Zycie i tak weryfikuje, potem niektorzy tyraja w syfiastych szpitalikach, inni tyraja w syfiastych spolkach akcyjnych. Rozni sie tylko polozenie geograficzne i saldo konta, nic wiecej.