czwartek, 20 kwietnia 2017

Motylki

Jutro ostatni dzień reumatologii. Smutek.

Spodobało mi się raz, jak pacjentka reumatologiczna (po wielu latach leczenia, po różnych lekach, w tym biologicznych w programach lekowych) zbadana przez reumatolog i mnie przy okazji stwierdziła zachwycona, że nikt jej jeszcze całej nie zbadał ;) Czyżby badanie lekarskie odchodziło w zapomnienie? Ja też nie robię całego badania ze starych podręczników, cóż, ale jak już się wali leczenie z grubej rury (a pacjentka ma powikłania tego leczenia do tego) to wypadałoby chociaż do tych gaci rozebrać :D Ale reumatolodzy to i tak inne klimaty badania, to oglądanie każdego najmniejszego stawiku... :D

No i to, że jest czas sobie kawkę zaparzyć, a nie ukradkiem przed szefową wypijać ;)

W ogóle tam to inna atmosfera, jacyś ludzie mili, przyjemnie, czasem się i porozmawia o czymś innym niż wytyczne, nie obgadują się ostentacyjnie i w ogóle motylki latają i jednorożce z szaf się wychylają.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Może odkryłaś swoje powołanie?

Kaffe med mjölk pisze...

Do PES-u moim powołaniem musi być cała interna :D