niedziela, 16 lipca 2017

Dyżury, domek, zez i inne takie

Jakieś przetasowania dyżurowe się szykują, bo szefowa ma plany i Kardio właśnie poprosiła o zamianę. Jako że mi zamiana ni ziębi, ni parzy, zgodziłam się. A może jeszcze ugrać mi się uda jeden dyżur mniej, to będzie super :)

Zauważyłam, że jak dużo pracy mam, dyżurów czy innego chujostwa, to zaczyna mi oko uciekać. Jednym słowem - zezuję. Zeza miałam operowanego ponad dwadzieścia lat temu, ale może przyda się jakaś nowa korekta. Zapisałam się do okulisty, ale termin mam na połowę 2018 :v peszek.

Na razie siedzę i kombinuję, jak tu znowu do domu pojechać. Rodzice się wybierają na wakacje, w końcu oni lekarzami nie są, to więcej hajsu mają niż ja xD A mi się marzy nastpny urlop dwa tygodnie na wsi. Ale nie chcę tak szybko brać, bo umowa o pracę przewiduje mi jeszcze 26 dni urlopu na ten rok, a nie chcę namarnować wszystkiego na raz.

Zobaczymy.

;*

Brak komentarzy: