poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Dwa tygodnie bez..

Uff minęła niedziela. Ostatni dyżur w tym miesiącu - i to niedzielny, a więc 24 godziny samej jak palec w smutnej jak pizda dyżurce. Oddział na szczęście w miarę ogarnięty, po tym jak najcięższego pacjenta w piątek (też na dyżurze) po reanimacji wyekspediowałam na Intensywną Terapię. Dużą jęczenia, duszenia, krztuszenia, ale bez umierania.

Nawet dzwony kościelne - typowe w niedziele, o kościół obok - przypominały mi, że niektórzy idą sobie się teraz modlić, czyli pewnie spędzają czas weselej niż ja :D Co kto lubi :D

Ale przeżyłam i teraz mam dwa tygodnie wolnego :) Trzy dni wolnego to kurs z prawa medycznego niestety, ale cóż, lepsze to niż dogorywanie po nocach na dyżurach.

A teraz - piwko malinowe, dorsz zasmażany i ser z bazylią i pomidorami :D

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dbaj o piekna polszczyzne. To takze obowiazek lekarza.

Investray.pl pisze...

Świetny blog. Uwielbiam czytać tego typu blogi. Na pewno będę tutaj częściej zaglądać.