poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Mazowsze ;)

Urlop spędziłam w większości w domu, jutro jadę do Krakowa. Jednak zdarzyła się nam jeszcze mała wycieczka - po Mazowszu. Zwiedziliśmy kilka wsi i miast, między innymi zatrzymaliśmy się w : Przasnyszu, Ciechanowie, Krasnem, Krasińcu, Makowie, Szczukach.

Przasnysz (tu spaliśmy w hotelu):





Krasiniec, Szczuki:





Krasne (cmentarz):



Maków:



I Ciechanów:





9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

hej czy jakbys miala szanse to bys poszla jeszcze raz na medycyne czy zostalabys inzynierem ?

Flashbook.pl pisze...

Piękna fotorelacja, życzę aby blog się rozwijał i zdobywał coraz więcej oglądających.

Anonimowy pisze...

Cześć.
W tym roku zaczynam internę i mam do Ciebie pytanie( jako , że jesteś na internie).
Jak się uczyłaś interny ze Szczeklika, tego jest strasznie dużo i szczegółowo.Uczyłaś się z małego czy dużego Szczeklika?Doczytywałaś z jeszcze czegoś?
W tym rok mam zamiar się zapisać do koła internistycznego.

Z góry dziękuję za odpowiedz ;)

Anonimowy pisze...

Anonimowy 1, tak, poszlabym na medycyne :)

Flashbook.pl, dziekuje!

Anonimowy 2, do egzaminu z interny uczylam sie z małego, co bylo męczarnią, bo jest tragicznie napisany. Teraz lepiej napisany maly dostepny jest za free w internecie. Duzego kupilam do LEKu :) A do egzaminu oczywiscie dodatkowo notatki z zajec, ktorych mialam duzo.

Kardio

Nic śmiesznego. pisze...

Anonimowy - jak masz dylemat, czy zostać inzynierem, czy lekarzem, to idź w stronę inżynierii; poziom trudności podobny, a perspektywy w czasie studiów i zaraz po nich ZNACZNIE lepsze.

Nie wspominając już o warunkach finansowych oraz kulturze pracy - wszyscy koledzy, którzy oprócz dyplomu lekarza mieli też co najmniej tytuł inżyniera pracują poza medcyną i bardzo sobie chwalą.

Co do egzaminu z interny, to wiedza z zajęć, mały Szczeklik i przerobienie wszystkich pytań internistycznych z LEP/LEK w zupełności wystarczają na test, duży Szczeklik ma sens tylko jeśli miało się pecha w losowaniu i trafiło się na klinikę endokrynologii/reumatologii, ewentualnie do jakiegoś profesora znanego z gnębienia studentów.

Kaffe med mjölk pisze...

Jak się już wie, z kim egzamin (profesor itp.), to giełda/baza i wtedy ogarnąć, co trzeba umieć. Na pisemny z reguły mały Szczeklik. Tak jak mówi Nic Śmiesznego. Przynajmniej na GUMedzie ;)

Aleksandra Sobczak pisze...

NIC ŚMIESZNEGO, a jakie kierunki tych inżynierek byś polecił.

Kaffe med mjölk pisze...

Na pewno im bardziej typowa "inżynierka", tym potem łatwiej o pracę w branży, znajomi po AiR, Mechanice i budowie maszyn, kierunkach z ETI mieli robotę zanim skończyli studia (dobrze płatną). Ale to trzeba czuć te kierunki. Brat poszedł na bardziej specjalistyczny kierunek, ale z tej grupy i zarobił na (bezpłatnych) praktykach więcej niż ja na rezce za miesiąc ;) Tylko on robił na nich głównie fizycznie plus prosty zarząd na razie. no ale sam fakt, szukają.

Medyk Helwecki pisze...

a ze Szwajcarii - pierwsza pensja znajomego po ETH - 14000 CHF miesiecznie brutto. 42 godzinny tydzien pracy, umowa na czas nieokreslony.

lekarz : pierwsza pensja 7050 CHF brutto, umowa na 12 miesiecy, 50 godzin czas pracy, nieoficjalnie 70 tygodniowo.

Problemem jest raczej to, ze lekarze w ciagu teoretycznie 6 lat sa na szkoleniu specjalizacyjnym i jak podskoczysz i powiesz cokolwiek, to wylatujesz na bezrobocie i nawet nie masz tych 7000 CHF brutto, ludzie potrafia 10 lat robic specjalizacje.

Jak popatrzymy potem na inzyniera ktory ma 38 lat to czesto on skonczyl juz MBA, siedzi w zarzadzie jakiejs firmy i ma 250.000 a nawet 350.000 CHF rocznie i takich ludzi jest na peczki.

Natomiast jako lekarz specjalista to mozesz liczyc na maksymalnie 220 do 250.000 CHF rocznie brutto a tendencja jest raczej nizej niz wyzej. Dodatkowo - Chefarzt czyli ordynator ma wiecej, jakies 350.000 CHF ale nigdy nim nie zostanie sie bez poparcia politycznego. Jestes spoza kliki to murzynisz za ochlapy. A tacy po studiach technicznych nie maja tego problemu.