środa, 6 grudnia 2017

Sraczki i rzygaczki

Tak, zaczęłam staż z gastroenterologii. Jest miło i sympatycznie, chociaż na dwugodzinnym kominku radiologicznym w ciemnej, dusznej sali poczułam się jak na studiach i umarłam z senności. Ogólnie staż w klinice, więc "więcej docentów niż pacjentów" i takie tam :D

Jedyne, co mnie przygniotło na gastro to brak zejść po dyżurach. Po naszych dyżurach nie wyobrażam sobie braku zejścia, bo umieram, ale widać niektórzy sobie radzą. Na szczęście mi pozwolili po dyżurach nie przychodzić :v Nie wiem, w jakim stanie byłabym po naszym SOR-ze, ale na pewno nie nadawałabym się do pracy.

Ogólnie na oddziale... tfu, klinice, leżą same raki trzustki (i podobne) i sraki. Fun, fun, wielki fun. Wolę nasze polipy i guzki do EUS-a :D

Pozdrawiam z wnętrza jelit XD

Brak komentarzy: