niedziela, 19 sierpnia 2018

Każde pokolenie ma własny czas

Weekend spędziłam na wsi, w siedem osób. Trzypokoleniowa rodzina :D Było cudownie, ale niestety już koniec. Wrociłam do Gdańska. Oczywiście pociąg miał prawie godzinę opóźnienia, w dodatku był wypełniony po brzegi (relacja Zakopane - Gdynia...). Czasem mi żal, że nigdy nie będę miała prawka. Autostrada brzmi lepiej ;) Ale tak wygląda mieszkanie nad morzem :)

Kupiłam sobie na drogę zdrowe-fit-czipsy Anny Lewandowskiej. Nawet smaczne :D Dzięki nim nie cierpiałam bardzo z głodu podczas tych godzin jazdy, a i nie smrodziłam w wagonie jak zwykłymi czipsami :D No i paczka niecałe sto kalorii :v

Nie wiem, na którą mam na jutro do pracy, bo zmienili mi grafik. Muszę włamać się na stronę systemu przychodni ;) Oby SKMki jutro kursowały bardziej punktualnie niż dzisiaj Inter City :v

piątek, 10 sierpnia 2018

Berries

Zabrałam dziś do pracy pudełko malin dla wszystkich. Okazało się, że pielęgniarka wpadła na podobny pomysł i przyniosła pudełka jeżyn i borówek :D Pełen luksus :D Jedliśmy.

W ogóle końcówka tygodnia była luźna, miałam dziury między pacjentami. W przeciwieństwie do początku tygodnia, kiedy to było pełno ludzi. "Jaki poniedziałek, taki tydzień" się nie sprawdziło.

Rozwaliłam sobie kolano... Byłam u ortopedy, w RTG nic, ale boli do dzisiaj, jest trochę opuchnięte i wygląda jak hot dog z keczupem. Smutne, co nie? :D I to na trzeźwo!

Dzisiaj za to nie będzie na trzeźwo, bo już umówiona jestem na bibkę w Sopocie :)

Piątkowe pozdrowionka :*

sobota, 4 sierpnia 2018

Idę roztapiać się dalej

Jakaś burza niby dzisiaj była, lało, grzmiało i zatopiło Gdańsk. Nie wiem. Nie zauważyłam. Jak było gorąco, tak jest, jak było duszno, tak jest :D

Dzisiaj dzień spędzam bezproduktywnie. Udało mi się tylko iść do sklepu, do apteki (ale była zamknięta) i włączyć kompika. Gotowanie nie wchodzi w grę.

Jutro niedziela handlowa, to może pojadę do jakiejś galerii :) Ciuszków nigdy za wiele ^^

Nie mam dzisiaj siły:D

Wczoraj piłam piwo i chyba za bardzo weszło, bo złapało mnie gastro i zamówiłam sobie qurrito z kfc xD Nie, nie fancy chińskie żarcie, miałam po prostu ochotę ma kurczaka :D

Idę roztapiać się dalej :*

środa, 1 sierpnia 2018

Świadectwo

Witajcie, kochani!

Niedawno pocztą przyszło do mnie świadectwo pracy - z mojego ex szpitala. Tak bardzo mi nie żal xD

Jeszcze muszę szafkę zdać. W sumie mi to wisi, ale wypada oddać kluczyk i wywalić stare ciuchy. Wstyd ;p ,Jakoś nie mam czasu tam jechać (głównie to nie mam weny).

Z innych newsów to miałam urlop. Całe dwa dni, z czego w czwartek zajmowałam się z rodzicami braciątkami, a w piątek spałam na wsi :D Cudo!

Braciątka rosną, już niedługo pół roku będą miały ^^ Są śliczne, chociaż wiem, że jestem nieobiektywna i innym mogą się wydać identyczne, jak setki innych niemowlaków ;p Ja je uwielbiam :D

wtorek, 24 lipca 2018

Dlaczego mnie to dziwi...? :D

W nowej pracy z nieznanych mi powodów w każdym gabinecie mamy zszywacze, nożyczki, lejki do otoskopu, kolorowanki dla dzieci, zestaw długopisów. Takie tam. Nie trzeba podpisywać swojego (bo podbierają), kitrać po szafkach i kieszeniach. Jak zabraknie papieru w drukarce, to idzie się do szafki i bierze. Jest kawa, herbata, ktoś zawsze kupi mleko, jest rezerwowy jogurt, jest mydło przy zlewie. Działają drukarki, działają monitory, a jak mi ostatnio nie działał, to udało mi się naprawić bez wzywania informatyka.

To jest normalne w normalnej firmie. Takiej jak moja i dziesiątki innych. Żaden luksus, ot komfort pracy.

Ale dlaczego po czterech latach pracy cieszy mnie to i... dziwi? :D

niedziela, 22 lipca 2018

Bardzo śmieszne...

Jako że niedziela, to pojechałam sobie do centrum zjeść i pokawkować. Standard :)

Problem zaczął się, gdy zachciało mi się do toalety. Kibelek jest na dworcu, ładny, ale kosztuje dwa pięćdziesiąt, a ja, jak wiadomo, gotówkowa nie jestem. Wygrzebałam dychę w papierku i złoty pięćdziesiąt. Fuck.

Uratował mnie kiosk. Zakupiłam kieszonkowy kryminalik :D a miły pan wydał mi resztę. Idę do toalety, wrzucam dwa złote, a automat... wyrzuca.

Okazało się, ze pan w kiosku wydał mi dwa funty... ;p

Super...

czwartek, 19 lipca 2018

Różowa trauma

Jechałam sobie do pracy SKMka, na styk byłam, bo taksówka. SKMka stanęła w połowie drogi. Ups, dalej nie jedzie, kaput. Czekałam dwadzieścia minut na następną.

Wracam tegoż dnia z pracy, dojechałam do Gdańska, czekam na autobus. Autobus zajechał opóźniony. Wsiadłam. Czekam. Czekam... i czekam. Trup. Nie jedzie, kaput.

Miałam dość :D Ale mój wieczny, różowy i niegasnący optymizm zabronił mi się martwić i wsiadłam w cudowny, śliczny, klimatyzowany tramwaj ^^

Ja wiem, że jestem gupia i te pe, może dziecinna, może różowa, ale... zawsze znajdę szczęśliwy element dnia :D

Pozdrawiam! :D