środa, 17 października 2018

Kołobrzeg

Przez ostatnie trzy dni szalałam jako wesoły wczasowicz w starym, polskim Kołobrzegu :D

Sam Kołobrzeg piękny nie jest. Mimo fajnego centrum i bliskości morza popsuty jest PRLowskimi blokami w każdej dzielnicy. Bloki bloki bloki. Brzydkie, pokraczne bloki.

Ale mimo to było super, odpoczęłam troszeczkę, kupiłam sobie pamiątki w postaci książek, szminek i paska do spodni :v

Chociaż następny weekend spędzę w Poznaniu, to Kołobrzeg będę pamiętać.

A następny urlop... niespodzianka :D


czwartek, 11 października 2018

Bebe

Ostatnio jedna z naszych pediatryc zwinęła się do innej placówki, druga jeszcze nie wróciła z macierzyńskiego i nagle ja zostałam zasypana dziećmi ;) Stres jest, ale jakoś ogarniam te kaszle, katary, gorączki, sraczki i mleka.

Liczba wydanych naklejek, dyplomów i misiów-breloczków - niepoliczalna :D Ale dzieci są nadspodziewanie grzeczne :)

Jutro zaczynam mini-urlop. Jadę w daleką podróż: nad polskie morze :v Ale o tym następnym razem. Mam nadzieję na odpoczynek, to przede wszystkim.

A jutro jeszcze raz do POZ :) :)

niedziela, 7 października 2018

z planów na jesień

Witajcie :D Trochę się zapuściłam z pisaniem, ale już, już, jestem.

Trochę się działo, rodzice byli i braciątek, braciątka skończyły pół roczku :) Z M. i A. wybrałam się na kolację i wyklad sponsorowany przez BigFarmę i było nawet ciekawie (chociaż wykład rzecz.jasna reklamowy), poza tym zwiedziłam Festiwal Wegański Trójmiasto, objadłam się roślin :v

Z koleżankami w pracy planujemy imprezę, zaś z bratową - kawę. Gdzieś chcę jeszcze zmieścić urlop z tate w spa. A tak najchętniej to pośpię xD

Myślę też o dwóch konferencjach, na jednej mam już umówionego kumpla (drugiego się przymusi), na drugiej na razie alone.

M. i A. zaczynają moduł specjalistyczny i jeżdżą się szkolić beze mnie ;)

Tyle z planów na jesień :)

czwartek, 20 września 2018

Dzień z życia lekarza POZ

Wstajesz różnie, czasem o szóstej, czasem o dziesiątej. Zależy, na którą masz. Jedziesz do pracy, po drodze kupujesz sobie coś do jedzenia i mleko dla wszystkich.

W socjalnym się przebierasz, w tym samym czasie gadasz sobie z pediatrą albo z rejestratorką, wypijasz pierwszą kawkę i zbierasz swój "zestaw młodego lekarza rodzinnego": stetoskop, otoskop, naklejki dzielny pacjent, latarkę, ulotki z dawkami antybiotyków dla dzieci i takie tam.

Idziesz do gabinetu, gdzie już czekają pierwsi pacjenci. Jeden, drugi, trzeci... ten wchodzi, ten wychodzi, rano zawsze najwięcej.

Pierwszy chce receptę. Badasz, bo nadciśnienie. Wypisujesz papier. Nastepny.

Drugi chce zaświadczenie na w-f. 15 lat. Badasz, zbierasz wywiad, wypisujesz. Niech ćwiczy na zdrowie.

Trzeci przychodzi z bólem kolana. Reumatologia? Ortopedia? Uraz, bez urazu, w dzień, w nocy, co pomaga... i takie tam. Skierowania, recepty.

Kolejni chorzy. Bole brzucha, sraczki, rzygaczki. Bóle głowy. Infekcje - miliony infekcji. Przeziębienia, grypy, zapalenia oskrzeli i płuc, dorośli i dzieci. Katarki i gorączki. Wszystko.

Chorzy przychodzą i wychodzą, czasem masz chwilę na kolejną kawkę: a to ktoś nie przyjdzie, a to szybciej obrobisz. W socjalnym czasem ktoś siedzi, też kawa albo zaległe papiery. Pogadasz, czemu nie.

W końcu koniec, dziesięć minut do wyjścia. Ostatni look na rejestrację, nie, tylko ktoś odbiera wyniki. Przebierasz się, pakujesz manatki, zestaw młodego lekarza rodzinnego do szafki i wychodzisz. Czas na obiad. Albo kolację.

niedziela, 16 września 2018

najlepsza decyzja w moim życiu

Wczoraj radośnie wstałam o czwartej rano, o szóstej miałam pociąg, o siodmej tramwaj numer osiem, a o dziewiątej - konferencję Medycyna Rodzinna 2018 :)

Było super, jedynie jedzenie nie dopisało (smaczne, ale małoooo...) Merytorycznie bardzo git :)

W pracy też dobrze, jeszcze nigdy mi się tak przyjemnie nie pracowało :) Po prostu kocham to, co robię :D Uświadomiłam sobie wczoraj, że już od dawna nie mam koszmarów o dyżurach. Ciekawe, co? Wyleczona? :D

Iść do POZ to była najlepsza decyzja w moim życiu :D

środa, 12 września 2018

Happy Birthday!

Tak, tak, nie tylko ja miałam ostatnio urodziny.

Blogasek skończył dziesięć lat :D :D

Nie chce mi się wierzyć, że tak długo tu piszę, tyle moich różowych wypocin naprodukowałam :D

Miałam wiernych czytelników, wielu hejterów, kilkoro komentatorów znam osobiście :) I mimo upływu lat nadal mam wejścia, nadal ktoś mnie odwiedza :)

Kocham Was :*

I z okazji blogaskowej dekady będzie konkurs, ale na razie muszę ogarnąć kwestię nagród :D

Pozdrawiam serdecznie!

niedziela, 9 września 2018

Kac morderca nie ma serca

Właśnie wróciłam do Gdańska z Warszawy, z trzech dni biby :)

W czwartek zaraz po wyjściu z pracy pognałam na pociąg do Warszawy. Po przyjeździe i zameldowaniu się w hotelu (słodkie dzięki dla aplikacji jakdojade.pl) :D wypiłam piwko z ludźmi z internetu i klapnęłan na łóżko. Byłam padnięta, bo na ósmą do pracy.

Następnego dnia, w moje 29. urodziny :D po hotelowym śniadaniu (takie sobie) pojechałam do Złotych Tarasów. Tam zakupy, obiad, wiadomo. Obeszłam kawałek centrum, zakupiłam sobie prezent w postaci trzech książek i pojechałam do kuzyna i jego narzeczonej :) Ja im przywiozłam wino, a na urodziny dostałam wino i czekolady, więc było co konsumować :D

Następny dzień powitał mnie kacem, ale nie mogłam marudzić, bo rano śniadanie do 10, potem Arkadia, zakupy i obiad. A potem do nocy impreza, Starówka i knajpki :) Było kulturalnie oczywiście :D

Dzisiaj znowu Złote Tarasy, ale że niedziela, to tylko pyszny obiad i kawa. Na dworcu szybko bilet, kolejna kawa i do domku :)

Skończyłam 29 lat. Za rok trzydziecha :D