wtorek, 19 czerwca 2018

Pani doktor, chcę badania

"Pani doktor, chcę sobie zrobić badania z krwi."
"A jakie badania pani chce zrobić?"
"Wszystkie!!!"

;)

Profilaktyka to podstawa! Tylko po wybraniu w systemie badań wyświetla nam cenę, jaką zapłaci przychodnia, ot taki wyrzut sumienia :D W POZ lekarz pilniej liczy wydatki niż np. na SORze.

Ale i tak dobrze, nawet młodzi ludzie sobie chociaż ten cholesterol chcą sprawdzić. A jak o ginekologa pytam kobitek: "byłam!" :D

Odesłałam już trzy osoby na SOR. Mam nadzieję, że nie pomstują na mnie jakoś strasznie ;p Ale ja na dyżurze na SORze bym takich przyjęła bez pomstowania, to może nie będę wisieć u lekarzy ratunkowych na Ścianie Hańby :D

Na razie jest super :D

środa, 13 czerwca 2018

Zakusy na ZUSy

Wczoraj do pracy miałam na dwunastą. Raj! Postanowiłam więc jechać do ZUS załatwić wreszcie podpis elektroniczny, żeby móc wystawiać e-zwolnienia. Na razie biedna rejestratorka pisze mi papierowe, troche przypał :D

Przygotowałam się na co najmniej godzinną batalię, kolejki itd. Pojechałam tam na ósmą trzydzieści, a musiałam tłuc się pół Gdańska. Dramat ;)

Wchodze do ZUS, kolejki zero, podeszłam do biurka, a miła pani oznajmiła mi, że skoro mam już profil elektroniczny PUE, to nie musiałam tu przyłazić, podpis robi sie w domu. Szlag mnie trafił, ale to z własnej glupoty :D

Siedziałam w galerii Forum i piłam kawę do przyjazdu SKMki :D

Tę kawę: :)

piątek, 8 czerwca 2018

Hity sezonu wiosna/lato, czyli dlaczego nie zostanę internistą

Tak, dobrze czytacie: zmieniam speckę :D Nowa praca - nowa ja, zmiana życia o 180 stopni i takie tam pitolenie :D W każdym razie nie będę pracować w moim "ukochanym" szpitalu i zapierdalać na dyżurach :)

Teraz mam pracę w określonych godzinach i wychodzę do domu zgodnie z grafikiem.

Mam dwadzieścia minut na pacjenta i z każdym mogę sobie chwilę pogadać, bez dobijających się tłumów z serii "a już są moje badania!" jak ma SORze.

Mam pokój socjalny ze wszystkimi udogodnieniami. Tak tak, w szpitalu takiego nie było, a SOR nie miał nawet toalety dla personelu :v fun.

Mam pensję jak rezka z dyżurami (bez SORu) :D za 35 godzin tygodniowo.

Mam super ekipę, z każdym można na luzie pogadać, czy to szefowa, czy inny lekarz, czy rejestratorka :)

Jest... inaczej. Za krótko pracuję, żeby wyciągać daleko idące wnioski, ale czuję się tu duuużo lepiej. Komfort pracy, atmosfera. Wreszcie po trzech latach optymistyczne patrzę w przyszłość :D

Chociaż bywają chwile przerażające, bo dostałam też dzieci i muszę się intensywnie edukować. Pierwsza ospa za mną xD

piątek, 1 czerwca 2018

Szpitalna nocka

Tak jak dziwnym i trochę strasznym miejscem jest przykładowo cmentarz nocą albo jakiś pusty, mroczny park, tak samo tajemniczy i przytłaczający jest nocny szpital.

Korytarze są puste i ciche, jak na noc przystało, ale jednak pali się na nich przez całą dobę światło. Światło wątłe, przytłumione, lecz gdy ktoś wejdzie w nie z ciemności, to aż oślepia brzydką żółcią. Czasem do tego miga, jak w horrorach, buczy, drga. Ciemność panuje jedynie na salach chorych, gdzie życie można zlokalizować jedynie po szumie oddechów.

I właśnie w tych ciemnych pokojach, oddzielonych bezosobowymi drzwiami od bezlitosnych, żółtych korytarzy, toczy się każdej nocy walka o życie. Pacjenci śpią, charczą, jęczą, umierają. Pielegniarki i lekarze dyżurni chodzą na palcach i zaglądają, czy na sali numer piętnaście jeszcze wszyscy żyją, czy na sali numer osiem pani Wiśniewska jeszcze krzyczy. Tego nie widać z głuchego korytarza.

A jak jest w dzień? O tym pisałam w poście Gehenna ;)

wtorek, 29 maja 2018

konferencja i lemoniada

Ten tydzień wolny od roboty, pogoda - raj, nigdzie nie wyjeżdżam, więc nadszedł czas na poznawanie uroków Gdańska. Właściwie to całego Trójmiasta ;p

Główną atrakcją była oczywiście nowootwarta galeria Forum Gdańsk, w której się obkupiłam.

Ale byłam również na małej konferencji na temat duszności :) Sama konfa ciekawa, trochę pulmonologii, trochę kardiololo i trochę psychiatrii, nie jakaś dramatycznie długa, kawka była. Jedyny minus to ukrop na sali... :D

A na deser: "lemoniada" z cytryny, pomarańczy, imbiru, soku z limonki, wody kokosowej i liści świeżej mięty :)




czwartek, 24 maja 2018

Kardio u doktora

W tym tygodniu walczyłam ostro jako pacjent. Moim Final Bossem był lekarz medycyny pracy, jednak zanim do niego dotarłam musiałam przezwyciężyć kilka badań, kolejek, "ja tu stałem szybciej" i pań pielęgniarek czających się z ostrymi igłami na moje biedne rączki ;)

Kłuli mnie, prześwietlali, zbierali mój mocz i stolec, oglądali moje oczy, badali mnie, osłuchiwali, przesłuchiwali. Wszystko dla dobra mojego i moich pacjentów, co by im lekarz nie umarł w trakcie obchodu :v

Koniec końców po wszystkich tych radościach stwierdzono, że jestem zdrowa jak koń. Otrzymałam magiczny papierek, zaniosłam go do przemiłej pani kadrowej i otrzymałam pozwolenie na tyranko :D

Trzeba być zdrowym, żeby chorować. Żeby leczyć - też.

Przynajmniej pogoda jest piękna i mogę łazić w sukienkach, a nie kisić się w kurtkach.

A teraz szykuję się na Dzień Matki :) Prezent mamie dałam z wyprzedzeniem :D ale teraz będzie spotkanie całą ekipą, wspólny obiad, a rano, zanim rodzice zjadą do brata, bratowej i braciątek, ja skoczę jeszcze na małą konferencję :)

sobota, 19 maja 2018

książki, książki, podręczniki

Mniej ważne staje się, że zrobiłam sobie selfie z pisarzami (i wrzuciłam na instagrama) :D Mniej ważne, że mam książkę Grahama Mastertona z dedykacją od autora :D Mniej ważne, że posłuchałam sobie rozmów z pisarzami.

Najważniejsze, że zdobyłam nowy thriller, wyłudziłam dedykację autora dla moich rodziców i dałam go mame na Dzień Mame :D Dzisiaj :D Mame zadowolona ^^

Za tydzień mam za to konferencję medyczną, w Gdańsku. We wrześniu następna konferencja, w Bydgoszczy. A i posłuchałam wykładu w internecie o cukrzycy, zawsze jakaś wiedza :) A ostatnio zawitałam przypadkiem do mojego macierzystego szpitala i natrafiłam na wykład reklamowy firmy o insulinach :v Zwędziłam fajną ulotkę, która poza reklamą miała walor edukacyjny :v

No i znowu wydałam milion na podręcznik ;_; A po Szczekliku myślałam, że już nic gorszego mnie nie czeka :D

A jestem teraz... na urlopie ;)