czwartek, 28 listopada 2019

Stolica wszystkich stolic

Tak, jutro jadę do Warszawy :) Długo wyczekiwany kurs :) Tym razem padło na stany nagłe w pediatrii, od rana do wieczora zajęcia, z jedną przerwą na lunch... Mam jednak nadzieję, że dam radę i wiele z tego kursu wyniosę. Zaletą jest brak sponsorowanych wykładów firm ;)

Tak więc jutro po pracce lecę na pociąg i jadę :)

Byłam w nowej przychodni omówić sprawę mojego zatrudnienia. Wydają się być przyjaźnie nastawieni, ale wolę nie ufać we wszystko, co się świeci. Cieszę się, że są chętni pozwolić mi uczyć się usg. Kursy kursami, ale w tej dziedzinie trzeba po prostu ćwiczyć. W Redce ni mo USG ;(

No i odkryłam knajpkę obok przychodni, którą prowadzi przemiły pan imigrant, z którym zapoznałam się przy okazji obiadu :D

czwartek, 21 listopada 2019

Praca, pracka, pracusia

Byłam dziś w nowym miejscu pracy - znaczy się przyszłym, bo do końca roku Redka. Umówiłam się na rozmowę z szefostwem, będę omawiać plany na przyszłość :D

Zwiedziłam też przy okazji trochę miasta, wypiłam swoje pierwsze na drugiej rezydenturze rezydenckie latte, kupiłam upominki dla rodziny i pojechałam do moich pacjentów redkowych :)

Po raz pierwszy widziałam dziś szkarlatynę :v

A z ciekawostek: w licytacji na leczenie chorego dziecka wystawiłam swojego Szczeklika xD Dzisiaj wysłałam go zwycięzcy licytacji :)

niedziela, 17 listopada 2019

Listopad

Nie pisałam, miałam swoje powody, ale wreszcie się zabrałam :) Przez ten miesiąc sporo się zdarzyło, postaram się to krótko streścić.

Dostałam się na spacjalizację z medycyny rodzinnej :) :) :) Będę musiała zmienić przychodnię, ale trudno. Czas na nowe :D Trochę to trwało, zanim w ogóle zaczęłam myśleć o złożeniu papierów na rezydenturę, ale stało się! SMK, papiery, zaświadczenie o przeciwwskazaniach, Izba Lekarska, Urząd Wojewódzki... Wszystko wraca ;)

Byłam na kilku konferencjach, w Trójmieście i poza nim. Na następne dopiero jadę :) Z ostatniej wróciłam wczoraj, ze skręconą kostką :D Nie, nie byłam na sor :D

W życiu prywatnym dzieje się trochę, ale na mnie to i tak wiele. Byłam nawet na imprezie z przyjaciółką :)

Wydaję swoje stare wiersze, porcjami :)

To chyba na razie tyle

sobota, 19 października 2019

Chujnia z grzybnią

We wrześniu potrzebowałam odpoczynku od pracy, więc wzięłam urlop. Po urlopie potrzebuję odpoczynku od urlopu ;) Sama w swoim pokoju zdziczałam nieco i musiałam wrócić do pracy - pacjentów, czyli ludzi.

Pacjenci są moim napędem, motywacją, by wstać rano. Nauczyłam się wyrzucać z głowy bomisiów i podobnych, za to każde "dziękuję" jest dla mnie zachętą do dalszej pracy i nauki :)

Pacjenci dają mi to, czego nigdy nie dostałam od innych ludzi (a może po prostu sama im tego nie dawałam): relację, bliskość - taką "duchową" i intelektualną. Nie są moimi przyjaciółmi i... to dobrze! Relacja lekarz-pacjent jest bezpieczna, jasna i ma idealne zasady.

Ale... zaczynam próbę poznania też innych znajomych, a może nawet przyjaciół :)

czwartek, 3 października 2019

Decyzje

Na tym urlopie wiele przemyślałam, sporo rozmawiałam z rodzicami, podjęłam pewne ważne decyzje. Zawodowe, ale nie tylko. Właściwie w większości prywatne ;) O moim prywatnym życiu tu nie piszę, więc decyzje owe pozostawię dla siebie.

Jeszcze kilka dni. Nie odliczam ;D Radka wzywa!

Mam nadzieję, że życie się poukłada i pójdę kiedyś na specjalizację, skończę ją, zostanę wyrobnikiem w jakimś małym albo i dużym poz-cie i będę szczęśliwa :)

sobota, 28 września 2019

Mój wymarzony

Tak, mowa o urlopie!

Połowa już minęła, a ja czuję się coraz bardziej wypoczęta i naładowana energią :) Byłam w domu rodziców (wieś / Toruń) i u babci (małe miasto nad pięknym jeziorem). Ostatecznie nie zdecydowałam się na wyjazd za granicę, chociaż tateł cisnął, ale ja chciałam po ludzku wypocząć. Byłam ostro zmęczona...

Teraz siedzę w domku sama, rodzice u braciątek, ja zwiałam :D Dookoła cisza, spokój i koty. Koty są  fajniejsze niż ludzie: szczere, przyjaźnie nastawione i łatwiejsze do zrozumienia ;)

Z okazji trzydziestych urodzin poczyniłam pewne zmiany w swoim życiu, jednak to temat na oddzielny post ;)

Na razie jest fajnie, chciałabym, żeby urlop trwał wiecznie :D ale nie przeraża mnie wizja powrotu do pracy, jak to było w szpitalu ;) Teraz po prostu mogę tam wrócić - nawet jutro.

wtorek, 17 września 2019

10 na 10

Siedzę w domu, za oknem leje, na stole popcorn, bób i butelka Prosecco (otwarta). W skali przegrywu jest 10/10.

Ale... czy na pewno? ;)

Miałam dzisiaj po prostu dzień wolny, jutro do pracy na popołudnie, więc dzisiaj odpoczywam. Odpoczywam od życia.

Bardzo teraz potrzebuję odpoczynku i dlatego wzięłam urlop. Od pracy, pacjentów, papierów i życia. Pozostałam ja, Prosecco i znajomi z internetów.

A tak w ogóle skończyłam trzydzieści lat ;)