czwartek, 19 lipca 2018

Różowa trauma

Jechałam sobie do pracy SKMka, na styk byłam, bo taksówka. SKMka stanęła w połowie drogi. Ups, dalej nie jedzie, kaput. Czekałam dwadzieścia minut na następną.

Wracam tegoż dnia z pracy, dojechałam do Gdańska, czekam na autobus. Autobus zajechał opóźniony. Wsiadłam. Czekam. Czekam... i czekam. Trup. Nie jedzie, kaput.

Miałam dość :D Ale mój wieczny, różowy i niegasnący optymizm zabronił mi się martwić i wsiadłam w cudowny, śliczny, klimatyzowany tramwaj ^^

Ja wiem, że jestem gupia i te pe, może dziecinna, może różowa, ale... zawsze znajdę szczęśliwy element dnia :D

Pozdrawiam! :D

niedziela, 15 lipca 2018

Finał

Finał mistrzostw świata. Nie wiedziałam nawet, że to dziś, ale po wyprawie na starówkę na kawkę - dowiedziałam się :D Meczu nie oglądam, jednak śledzę wynik w internetach. Jak tak dalej pójdzie, to Francja wygra mecz dzieki golom Chorwacji. Ogólnie jestem za Chorwatami, ale nie mam nic do Francji, więc ganz egal.

Na obiad upichciłam sobie faszerowane papryki z wołowiną. Pychotka :)

A rodzice jutro jadą na wakacje do Włoch i mnie denerwują :v Ja też planowałam Włochy w tym roku, ale wyszła Grecja. Może jesienią albo za rok? Na pewno pojadę gdzieś, gdzie jest dobre jedzenie :D

W sumie niedawno piekłam sobie winniczki i żabie udka, to powinnam kibicować Francji :D

czwartek, 12 lipca 2018

Wieczorek poetycki

Siedzi sobie lekarz w pracy
zegar ku wyjściu majaczy
jeszcze paru przyjdzie chorych
trzeba zajrzeć im w otwory
recept im wypisać kilka
na zaświadczeń stosik chwilka
a po drodze łyk herbatki
i pakuje już manatki.

Wieczór w domu, luksus wielki
strach przed nocą znika wszelki
po mieszkaniu dziś podróże
nie bieganie na dyżurze
jutro rano znowu praca
ale lęk mu już nie wraca
lekarz siedzi, to już wiecie
na etacie w POZecie.

XD

piątek, 6 lipca 2018

Nieletni

Dzieci generalnie rzadko boją się lekarzy. Na początku są onieśmielone, ale mama jak uspokoi, a lekarz się uśmiecha, to nawet potrafią porozmawiać. Najlepsze są oczywiście te, które dziarskim krokiem wchodzą do gabinetu, by nawet nie zaszczyciwszy mnie wzrokiem, rozkręcić ciśnieniomierz albo śmietnik. Wiadomo, że nie są ciężko chore :D

Czasem bywa płacz przy osłuchiwaniu u takich rok-dwa latka, ale szybko orientują się, że nie boli. Ogólnie raj.

Dopóki nie bada się gardła... :D

Badanie gardła to często wielki ryk (to akurat lepiej, bo dziecię płacząc... pokazuje gardło). Gorzej jak zaciska ząbki. Walka trwa :D

Dzisiaj miałam taką uroczą dwulatkę:

Ja - a pokażesz gardło?
Mała przecząco kręci główką.
Mama to samo - nic.
Ja - ale nie będzie patyka!
Mama - słyszysz? Bez patyka!
Mała - AAAAA!

XD

niedziela, 1 lipca 2018

4 Liceum Ogólnokształcące w Toruniu

W piątek zawitałam do Torunia. Powitano mnie herbatką miętową :D

Wczoraj ubrałam się elegancko, wypacykowałam u kosmetyczki i poszłam na przepiękną toruńską starówkę na imprezę z okazji dziesięciolecia matury :) Tak, tak, to minęło dziesięć lat!

Były dwie moje klasy, matfiz i biolchem. Było jedzenie, alkohol i dużo, dużo rozmów. Wiele osób widziałam po raz pierwszy od matury ;)

Cudowny wieczór! :)

Przyszli oczywiście ci, którym w życiu się udało, wiec nie było niezręcznego milczenia przy pytaniach "a co u ciebie?" Najwięcej było dentystów, farmaceutów i inżynierów wszelkiej maści.

Następny raz za dziesięć lat?

czwartek, 28 czerwca 2018

Miasto, fun

Słońce, ciepło, tłum na ulicach, korki na skrzyżowaniach, pełne galerie handlowe i równie pełne małe sklepy, pełne tramwaje i pełne stare miasto, parki i place, wiadukty i plaże, korposzczury biegnące chodnikami i turyści z dmuchanymi delfinami, pytający w centrum miasta, jak DOJŚĆ nad morze...

Gdańsk. Moje studenckie miasto. Kocham.

Miasto, w którym mieszkam, w którym chodzę na zakupy, do kina i teatru, na tramwaj i na pociąg (SKM to też pociąg).

Miasto, w którym mam brata, bratową, braciątka, znajomych. Kilku byłych facetów. Kilka byłych koleżanek. Wielu byłych współpracowników.

Miasto, w którym płacę podatki. Miasto, w którym od miesiąca nie pracuję.

Tak, pracuję pod Gdańskiem ;) I bardzo mi z tym dobrze!

sobota, 23 czerwca 2018

Dzień Ojca

Kupiłam tatusiowi prezent, wsiadłam w tramwaj i pognałam do brata, bratowej, braciątek, mame i tate. Cala ekipa razem w małym mieszkaniu :D

Tata ucieszył się z prezentu oczywiscie ^^ A brat Dzień Ojca obchodził pierwszy raz :) Jeszcze nic nie dostał od dzieci :D Dostal za to prezent od dziewczyny :)

Dziewczyna brata jest taka ładna, że mu jej zazdroszczę :D True story...

A w pracy super, na raie bez większych problemów :) No i co najważniejsze: dobrze dogaduję się z szefową :D