środa, 31 sierpnia 2016

Dyżur, tarta i breja na talerzu

Popsuł mi się na dyżurze telefon. Nie miałam ani zegarka, ani budzika, ani kontaktu z szefową... Na szczęście wygrzebałam służbową komórkę, na co mi się przydała. Z komórką też jest śmiesznie, bo służy ona głównie do dzwonienia do rodzin pacjentów (informowanie o stanie chorego, planowanym wypisie, zgonie). Więc potem o różnych dziwnych porach pacjenci na nią wydzwaniają, myśląc, że to nasz prywatny telefon :D

Dwa i pół tygodnia do wakacji! Już mamy zamówiony transport, jeszcze walczymy z hotelem :) Na razie nie zdradzę, gdzie, ale pewnie wrzucę jakieś zdjątko :) A resztę wolnych dni zamierzam spędzić u rodziców na wsi, z domowymi obiadkami i kotami :)

Kupiłam sobie tartę z Biedry. Właściwie to nie sobie, by znów (!) miałyśmy się spotkać z ludźmi z roboty, a znów nie wyszło :D Ale tarta mi została, to zjem, co się ma zmarnować ;p Wygląda pysznie (i kalorycznie), ale zdrowo, bo ma owoce!

Dobrze, że chociaż spotkanko z loleżankami ze studiów wyszło pięknie. Pewnie dlatego, że spontanicznie, a nie pół roku umawiania się. Jedna z koleżanek z fascynacją fotografowała zamówione dania, ale że nie używała lampy błyskowej, to na wszystkich zdjęciach wyszła czarna breja na talerzu xD

czwartek, 25 sierpnia 2016

Dożyć wakacji

Dziś w robocie postanowiłam zagrać strategicznie. Napadała mnie telefonicznie rodzina pacjenta zdenerwowana, że ciągle nie daję im wyniku badania hist-pat. Ja wydzwaniałam do sekretarki na Patologii, średnio miłej sekretarki. W końcu napuściłam rodzinę i sekretarkę na siebie, wymieniając ich numerami ;p Wynik był w pół godziny...

Wybieram się we wrześniu na małą konferencyjkę i obstawiam, kogo na niej zastanę. I chyba wiem. Miałam na roku dwie dziewczyny, które obskakują wszystkie konferencje (a przynajmniej te darmowe, na których się spotykamy), niezależnie od specjalizacji :D Ale szanuję, w końcu jeśli coś z tego pamiętają, to tylko zazdrościć wiedzy.

Zostały trzy tygodnie i jeden dzień do urlopu! W tym czasie mam - uwaga - pięć dyżurów. Nie wiem, jak ja to wytrzymam... Jedynie względy finansowe trzymają mnie przy życiu :v Nie żeby były z tego kokosy, ale zawsze na wakacje będzie. Byle dożyć tych wakacji :D

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Poniedziałkowy ciąg dalszy

Bezkrólewie się skończyło, bo wróciła szefowa, ale że to na razie tylko jedna z szefowych, to dla nas ma mało czasu i ledwo co mi zdążyła podbić dziś wypis. Ale nawet malutką pochwałę dostałam, że wypisy ładne robię ;) W końcu papiery to dla internisty number one :v

W sobotę wpadli na obiad rodzice, to poplotkowaliśmy trochę. Mój brat płacze, bo ma jakąś poprawkę we wrześniu i będzie musiał przetrwonić część swoich długich, studenckich wakacji na naukę :D Biedaczek.

Jest też postęp w sprawie umawiania się na wspólne wyjście z dziewczynami: mamy iść gdzieś jutro. Ale do jutra jeszcze wiele rzeczy może się zdarzyć ;p Mam nadzieję, że wypali, bo od kursów na początku lata prowadzę nieco piwniczny tryb życia i nigdzie nie wychodzę.

A teraz wracam do gotowania :)

czwartek, 18 sierpnia 2016

Bezkrólewie


Umawiamy się z dziewczynami z roboty na jakieś wyjście, ale jak na razie od dwóch tygodni codziennie któraś nie może. Tak to jest, jak się babom każe wybierać ;p Ostatni pomysł to niedziela, ale pewnie nie wypali, bo A. wyjeżdża na weekend.

W robocie bezkrólewie, jako że szefowej nie było z niewiadomych przyczyn, nasza wice-szefowa ma urlop, wice-szefowa z drugiej strefy ma urlop. Nie miał nawet kto podbijać wypisów, mój więc podbiła koleżanka rok po skończeniu specki (ale już specjalista przecież, więc na legalu). W sumie ja tak mogę pracować, nikt mnie ostatnio nie opierdziela, aż mi nieswojo ;)

Dostałam dziś też prawie opierdol od pielęgniarki, ale przypomniała sobie, że nie mnie miała opierdolić, więc przeżyłyśmy dzień w zgodzie. I dobrze, bo z żadną pielęgniarką się jeszcze nie pokłóciłam, a to cenne.

Poszłam dziś sobie do sklepu, kupić puszkę piwka na wieczór. Bezalkoholowego nie było, to chciałam kupić zwykłe, ale przypomniało mi się, że jutro do pracy, więc kupiłam kwas chlebowy :D

sobota, 13 sierpnia 2016

Leniwie, weekendowo, niepracowo

Dzień wolny, siedzę sobie w internecie i piszę ze znajomymi, gdy nagle naszła mnie ochota na mrożoną kawę. Taką dobrą, mrożoną lattę, z dużą ilością mleka, nie na słodko. Znam miejsce, gdzie robią idealną, ale jest ono pół Gdańska dalej. Jechać, nie jechać? Tramwaj za 10 minut. Jadę.

To tak z serii: nudne życie Kardio, gdy nie siedzi ona w robocie ;p

W takie dni, jak dziś, o pracy przypomina mi tylko śliczny, różowy storczyk, który dostałam od pacjenta. I nie usechł! Lubię to.

Do moich rodziców zjechała babcia i teraz we dwie z mamą dbają o mojego braciszka, który obija się na wakacjach. Takiemu to dobrze ;p Dobre, studenckie czasy. Chyba jeszcze nie jest świadomy, że niedługo do pracy trzeba będzie biegać i czekać miesiącami na dwa tygodnie urlopu :D

A ja mam już naszykowany na wieczór tomik powieści chińskiego noblisty :D Poprzednia jego książka napisana była w stylu fazy po halucynkach, więc może i ta będzie podobna. Polecam.

czwartek, 11 sierpnia 2016

Kurczaki!

Zeszłam dziś po kolejnym dyżurze, niedospana i niedojedzona, poszłam na przystanek, patrzę, autobus dopiero za kwadrans. Poleciałam więc do pobliskiego KFC i zjadłam pięć stripsów :D To znaczy zdążyłam trzy, dwa dojadłam w domu. Dawno mi tam tak nie smakowało :)

W pracy ma być teraz trochę lepiej, bo wróci kilkoro lekarzy z urlopów i nie będzie takiej masakry.

W ogóle nie ogarniam tego brania urlopów w wakacje. Tzn. rodzice dzieci w wieku szkolnym to naturalne, ale u nas nie ma takich wielu. Brać urlop w środku lata i jechać w ciepłe kraje? To nie lepiej wygrzać się zimą?

No chyba że ktoś jest zimnolubny i w wakacje jeździ w góry na narty.

A jutro piąteczek :)

niedziela, 7 sierpnia 2016

Wakacje

Właśnie się zorientowałam, że zostało mi niewiele ponad miesiąc do urlopu :) Pierwszego od początku rezydentury, nie licząc dwóch dni na żądanie. Są już pewne plany, ale to na razie tajemnica ;p Na razie odkładam hajsik.

Jako że na weekend przyjechałam na wieś doglądać brata, mam mini urlopik w otoczeniu natury. Na przykład michę truskawek z ogródka ze śmietanką :)

Ogólnie ledwo się wyrobiłam na pociąg w piątek, gdyż miałam całą chmarę pacjentów (sezon urlopowy i lekarzy dosłownie garstka na oddziale) plus trzy wypisy, co oznacza tonę papierów. Ale dało radę ;)

A rodzice w ramach diety zostawili mi kilka buteleczek piwa bezalkoholowego (ma dużo mniej kalorii niż zwykłe), tak więc piję na trzeźwo :D

Miłych wakacji tym, którzy je jeszcze mają!