niedziela, 11 listopada 2018

Dzisiaj zostałam chrzestną :)

Tak tak, kardio ma chrześniaka, nieoficjalnie wprawdzie (nie jestem bierzmowana), ale w rodzinie każdy wie :D Pierwszy prezent też już dany :)

Moim chrześniakiem został bliźniak chłopak, Wiktor :*

Była msza, potem mini-bibka dla najbliższych, kawka, ciacho i tort, były prezenty, pogaduszki i wszyscy się rozpierzchli :D

Poznałam rodzinę dziewczyny brata, w sumie nareszcie ;)


czwartek, 8 listopada 2018

Odra, ospa i grypka

Jakaś przeziębiona chodzę ostatnio, nie wiadomo, kto chrunchla bardziej: ja czy pacjenci. Ale bez kaszlu, bez gorączek, bez złego samopoczucia, ot taki katar level kobieta :D Najchętniej wyleczyłabym się czosnkiem, ale trochę słabo do pracy tak iść :D

Na fali ostatnich newsów pacjenci szturmują przychodnię i szczepią się na odrę. Zabrakło szczepionek. Ludzi to nie zniechęca i szczepią się zamiast tego na grypę i pneumokoki ;) Dzieci zaś szczepią na ospę :)

I rzeczywiście: mało chorób zakaźnych widuję, czasem jakaś ospę, raz różyczkę.

Z ciekawostek, jestem jedynym lekarzem w przychodni, który przyjmuje dorosłych i bada otoskopem. Inna lekarka podrzuca mi swoich chorych do zbadania, ja jej piszę konsultację, ona zaleca leczenie. Pacjent omija kolejkę do laryngologa :D

A tu mała twórczość listopadowo-grudniowa:

W tym roku Anioł
o mnie pamiętał
w tym roku żadnych
dyżurów w święta

Święta z rodziną
Sylwek z rodziną
a pozostałe
dni szybko miną

niedziela, 4 listopada 2018

Wybory 2018

Nie żebym miała tu pisać o polityce, o nie, ale że wybory dzisiaj były - i to decydująca druga tura, to poszłam.

Tym razem nie dostałam czterech wielkich płacht, a jedną małą kartkę, do tego łatwiej było wybrać kandydata, bo tylko dwóch do wyboru :D

Wyników cząstkowych nie śledzę, bo to się tylko człowiek denerwuje ;p

A w ramach niedzieli pojechałam dzisiaj w miasto :) I takie widoczki przywiozłam:





czwartek, 1 listopada 2018

Święto Duchów

Czy jakoś tak. Ogólnie dzień wolny. Prawie urlop :D Jako że na żadne groby w jeden dzień bym nie obróciła, bo pół Polski do przejechania, to nigdzie nie pojechałam. Odwiedzę bliskich innym razem. Liczy się pamięć ;)

Pojechałam za to na starówkę, pooglądać sobie Gdańsk i podjeść jakiś dobry obiad. I jedno, i drugie się udało :D

Teraz sprzątam w mieszkaniu, ech...

Dla funu wrzucę Wam kilka zdjęć tatarów, które jadłam niedawno:







wtorek, 30 października 2018

Burdel

Ciągły burdel w związku z dwunastym listopada sprawił, że nadal mamy niedomknięte grafiki na przyszły miesiąc. Nie wiadomo, jak dwunasty, nie wiadomo, jak drugi (pracujemy, ale jak?), nie wiadomo też, co z Wigilią... Makabra :D

Przynajmniej nie będę miała po raz trzeci z rzędu dyżuru 25.12 ;p Mam nadzieję pojechać w Wigilię do domu i wrócić dopiero po świętach :)

Takie tam małe przyjemności :D

Piłam ostatnio jakieś kwiatowe piwo i było okropne :D Nie polecam.

sobota, 27 października 2018

"Wielki Ogarniacz Życia"

Tak, kupiłam drugą część. Kolega się żenuje, że książka na raz i w ogóle nuda, ale to facet, a faceci pewnych kobiecych niuansów życia nie dostrzegają ;) Ja pierwszą część pochłonęłam na dwa razy i to tylko dlatego, że dyżur mi przerwał.

Boże, dyżury przestały mi się śnić dopiero w wakacje... :D Teraz już mam w miarę normalne sny. O ile coś wymyślonego przez mój mózg może być normalne... ;)

Za to dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem braciątek, bo to nimi zajmowaliśmy się z rodzicami :) Mają juz ponad siedem miesięcy i są słodkie :D Ona siedzi sama, a on przetacza się z boku na bok. Każde idzie swoim trybem.

Miałam iść jutro na bibę, ale rodzice zaprosili na obiad, więc... chyba pójdę na obiad ;)

poniedziałek, 22 października 2018

Z wizytą u koziołków

Tak, tak, odwiedziłam nasz sympatyczny Poznań :) W celach naukowych oczywiście :D

Otóż machnęłam się, wydałam całe 60 PLN :D i pojechałam na V Forum Młodych Lekarzy Rodzinnych :)

Od razu zapowiadam, że za rok też chcę jechać ;) Bardzo przyjemna, młoda ekipa, a organizatorzy i wykładowcy się ucywilizowali i udostępnili slajdy.

Nie obyło się bez szczypty dramatyzmu. Zjazd skończył się w niedzielę po południu. Szybki obiad w restauracji na rynku i wio na dworzec. Pociag dopiero za godzinę. A to była niedziela, dzień wyborów :D

Ostatecznie w Gdańsku byłam po ósmej, taryfą dojechałam do szkoły i zdążyłam zagłosować :D Zdjęcie na instagrama z urną zrobiłam za kwadrans dziewiąta :D

Warto było :D