sobota, 19 maja 2018

książki, książki, podręczniki

Mniej ważne staje się, że zrobiłam sobie selfie z pisarzami (i wrzuciłam na instagrama) :D Mniej ważne, że mam książkę Grahama Mastertona z dedykacją od autora :D Mniej ważne, że posłuchałam sobie rozmów z pisarzami.

Najważniejsze, że zdobyłam nowy thriller, wyłudziłam dedykację autora dla moich rodziców i dałam go mame na Dzień Mame :D Dzisiaj :D Mame zadowolona ^^

Za tydzień mam za to konferencję medyczną, w Gdańsku. We wrześniu następna konferencja, w Bydgoszczy. A i posłuchałam wykładu w internecie o cukrzycy, zawsze jakaś wiedza :) A ostatnio zawitałam przypadkiem do mojego macierzystego szpitala i natrafiłam na wykład reklamowy firmy o insulinach :v Zwędziłam fajną ulotkę, która poza reklamą miała walor edukacyjny :v

No i znowu wydałam milion na podręcznik ;_; A po Szczekliku myślałam, że już nic gorszego mnie nie czeka :D

A jestem teraz... na urlopie ;)

wtorek, 15 maja 2018

Apostrof i braciątka

W tym tygodniu odbywa się w kilku polskich miastach - w tym w Gdańsku - Międzynarodowy Festiwal Literatury Apostrof. Z tej okazji organizowane są spotkania z pisarzami, w Gdańsku można się na nie natknąć w Galerii Bałtyckiej mojej ukochanej :D Wczoraj przegapiłam, ale dzisiaj już dotarłam :) Mam książkę Wojciecha Chmielarza z dedykacją :D

Książkę oczywiście przeczytam sama, ale docelowo będzie ona prezentem na Dzień Matki, gdyż to dla moich rodziców jest w niej dedykacja :)

Jutro czas na Mastertona :)

A pomiędzy pracą a spotkaniami odwiedzę braciątka, którym kupiłam małe ciuszkowe prezenty ;) Przeurocze :D Jakie teraz cudowne rzeczy produkują... Znalazłam też świetne pluszowe kostki z cyferkami, ale to chyba trochę na wyrost dla trzymiesięcznych niemowląt ;p Poczekam z edukacją, aż zaczną mówić :D

Braciątka odwiedza też babcia, która specjalnie tułała się pociągiem przez pół Polski, więc i z nią się zobaczę :) Rodzinna bibka. A brat z bratową pójdą odsapnąć gdzieś na miasto :D

sobota, 12 maja 2018

Jest dobrze, bejbe, jest dobrze!

Kurs we Wrocławiu odbyłam i uważam go za bardzo udany :) Codziennie rano były wykłady, całkiem przyzwoite, no ale to zawsze wykłady. Zabawa zaczynała się po południu. I gdyby mi ktoś powiedział wcześniej, że kurs zajmujący popołudnia może być fajny, byłabym sceptyczna.

A jednak!

Każde popołudnie od poniedziałku do czwartku to było pięć "baz" do zaliczenia. Od nauki wkłuć doszpikowych, scenek z ALS, kardiowersji u dzieci, postępowania w wypadkach, przez przypomnienie sobie unieruchamiana kończyn, zakładania wkłuć dożylnych i bandażowania, po takie internistyczne kwiatki jak EKG w stanach nagłych :D

Było super. Nikt obecności nie sprawdzał, a mimo to prawie do końca był komplet ;)
Najlepszy kura do tej pory, a byłam już na niejednym.

Wszystko to okraszone oczywiście pięknym Wrocławiem w jeszcze piękniejszym maju :)

A na deser wczoraj zawitałam do Torunia :) Dopiero dzisiaj wróciłam do Trójmiasta, a konkretnie do Gdyni do Teatru Muzycznego na musical Wiedźmin - również świetny :)

sobota, 5 maja 2018

Sery, bejbis i Wroclove

Jutro bladym świtem jadę do Wrocławia. Tak, tak, kurs :D Kurs na facebooku zbiera dobre opinie, bo częściowo praktyczny. Dobrze. Poza tym we Wrocławiu dawno nie byłam, właściwie to byłam tylko raz w życiu! I to na imprezie, więc poza przebiegnięciem Rynku niewiele miasta widziałam. No i żadnej galerii handlowej :v Trzeba to zmienić.

Poszłam z bratem do sklepu kupić zapasy na podróż.

Brat - dokąd idziemy?
Ja - do serów.
Brat - chyba nie będziesz w pociągu siedzieć i gryźć camemberta...
Ja - :D

Kupiłam camemberta do gryzienia ;p

A dzisiaj za to cały dzień z mamą bawiłyśmy przedszkole w postaci braciątek. Są słodkie :D Ja się generalnie boję dzieci i rzadko mam z nimi kontakt, a tutaj mała Kluska zasnęła mi na rękach :D Przynajmniej nie są już takie maleńkie, że człowiek się boi dotknąć, żeby nie uszkodzić...

Życzcie mi pięknej pogody we Wrocławiu :D

wtorek, 1 maja 2018

Gdańskie wędrówki wokół Starówki

Jako że majówka piękna, urlop aż kipi, postanowiłam pojechać na dawno niewidzianą Starówkę - tym razem gdańską :)

Spacerek po Długiej, tłumy ludzi, przy każdej kamieniczce inny grajek :D A na deser pyszny tatar wołowy, kawka mrożona waniliowa oraz kawka latte z likierem wiśniowym :) Nie mówiąc o tym, że dla mnie wyjście na Starówkę to wyprawa przez cały Gdańsk, więc zza tramwajowej szyby pooglądałam sobie piękne, zielone, słoneczne miasto :)

No i skoro już sobie spacerowałam, a nie ominęłam małego ryneczku na Targu Węglowym, nie powstrzymałam się od zakupienia książki ze straganu: tomik poezji o wiele mówiącym tytule "Podróż do Gdańska" :D

Gdańską bez-pracową wolność wykorzystuję też do spotkań z M. na kawce i do kupowania letnich sukienek.

Niedługo zaś opowiem Wam hit, ale na to trzeba osobnej notki ;p

Słoneczne pozdrowienia dla kochanych Czytelników ;*

sobota, 28 kwietnia 2018

Rodos

Wakacje. Czy to nie piękne słowo? A jakże! Tak samo pięknie na tych wakacjach było :)

Kardio tydzień spędziła na greckim Rodos :) Hotel z widokiem na morze, wycieczki do miasteczek, pyszne jedzenie do woli,  piwko oraz kolorowe drinki i książka nad basenem - takie rzeczy to pewnie nic oryginalnego na urlopie, jednak mają swój nieodparty urok. Urok odpoczynku :)

Już dawno nie budziłam się wypoczęta, nie mogłam zrelaksować się przy książce i alkoholu w dzień powszedni, właściwie w każdym momencie. Kiedy tylko chciałam.

To dla mnie raj. I nie trzeba wyjeżdżać daleko ani za miliony :D Bo sama wycieczka droga nie była, chociaż oczywiście za panoramę z ostatniego piętra trzeba było zapłacić :D

Życzę Wam tego samego, kochani czytelnicy :*

Kilka zdjęć:




















poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Toruń

Dziś po raz pierwszy od... no od kilku lat, była przejść się po toruńskiej Starówce. Miałam do kupienia kilka rzeczy, poza tym po prostu chciałam tam pobyć :)

Machnęłam kilka foć:







Kocham Toruń, zjadłam też "najlepszego tatara w mieście" :D i wypiłam dwie kawy. Zakupy też zrobiłam ;)

A na deser pofarbowałam i ścięłam włosy :D