czwartek, 20 września 2018

Dzień z życia lekarza POZ

Wstajesz różnie, czasem o szóstej, czasem o dziesiątej. Zależy, na którą masz. Jedziesz do pracy, po drodze kupujesz sobie coś do jedzenia i mleko dla wszystkich.

W socjalnym się przebierasz, w tym samym czasie gadasz sobie z pediatrą albo z rejestratorką, wypijasz pierwszą kawkę i zbierasz swój "zestaw młodego lekarza rodzinnego": stetoskop, otoskop, naklejki dzielny pacjent, latarkę, ulotki z dawkami antybiotyków dla dzieci i takie tam.

Idziesz do gabinetu, gdzie już czekają pierwsi pacjenci. Jeden, drugi, trzeci... ten wchodzi, ten wychodzi, rano zawsze najwięcej.

Pierwszy chce receptę. Badasz, bo nadciśnienie. Wypisujesz papier. Nastepny.

Drugi chce zaświadczenie na w-f. 15 lat. Badasz, zbierasz wywiad, wypisujesz. Niech ćwiczy na zdrowie.

Trzeci przychodzi z bólem kolana. Reumatologia? Ortopedia? Uraz, bez urazu, w dzień, w nocy, co pomaga... i takie tam. Skierowania, recepty.

Kolejni chorzy. Bole brzucha, sraczki, rzygaczki. Bóle głowy. Infekcje - miliony infekcji. Przeziębienia, grypy, zapalenia oskrzeli i płuc, dorośli i dzieci. Katarki i gorączki. Wszystko.

Chorzy przychodzą i wychodzą, czasem masz chwilę na kolejną kawkę: a to ktoś nie przyjdzie, a to szybciej obrobisz. W socjalnym czasem ktoś siedzi, też kawa albo zaległe papiery. Pogadasz, czemu nie.

W końcu koniec, dziesięć minut do wyjścia. Ostatni look na rejestrację, nie, tylko ktoś odbiera wyniki. Przebierasz się, pakujesz manatki, zestaw młodego lekarza rodzinnego do szafki i wychodzisz. Czas na obiad. Albo kolację.

niedziela, 16 września 2018

najlepsza decyzja w moim życiu

Wczoraj radośnie wstałam o czwartej rano, o szóstej miałam pociąg, o siodmej tramwaj numer osiem, a o dziewiątej - konferencję Medycyna Rodzinna 2018 :)

Było super, jedynie jedzenie nie dopisało (smaczne, ale małoooo...) Merytorycznie bardzo git :)

W pracy też dobrze, jeszcze nigdy mi się tak przyjemnie nie pracowało :) Po prostu kocham to, co robię :D Uświadomiłam sobie wczoraj, że już od dawna nie mam koszmarów o dyżurach. Ciekawe, co? Wyleczona? :D

Iść do POZ to była najlepsza decyzja w moim życiu :D

środa, 12 września 2018

Happy Birthday!

Tak, tak, nie tylko ja miałam ostatnio urodziny.

Blogasek skończył dziesięć lat :D :D

Nie chce mi się wierzyć, że tak długo tu piszę, tyle moich różowych wypocin naprodukowałam :D

Miałam wiernych czytelników, wielu hejterów, kilkoro komentatorów znam osobiście :) I mimo upływu lat nadal mam wejścia, nadal ktoś mnie odwiedza :)

Kocham Was :*

I z okazji blogaskowej dekady będzie konkurs, ale na razie muszę ogarnąć kwestię nagród :D

Pozdrawiam serdecznie!

niedziela, 9 września 2018

Kac morderca nie ma serca

Właśnie wróciłam do Gdańska z Warszawy, z trzech dni biby :)

W czwartek zaraz po wyjściu z pracy pognałam na pociąg do Warszawy. Po przyjeździe i zameldowaniu się w hotelu (słodkie dzięki dla aplikacji jakdojade.pl) :D wypiłam piwko z ludźmi z internetu i klapnęłan na łóżko. Byłam padnięta, bo na ósmą do pracy.

Następnego dnia, w moje 29. urodziny :D po hotelowym śniadaniu (takie sobie) pojechałam do Złotych Tarasów. Tam zakupy, obiad, wiadomo. Obeszłam kawałek centrum, zakupiłam sobie prezent w postaci trzech książek i pojechałam do kuzyna i jego narzeczonej :) Ja im przywiozłam wino, a na urodziny dostałam wino i czekolady, więc było co konsumować :D

Następny dzień powitał mnie kacem, ale nie mogłam marudzić, bo rano śniadanie do 10, potem Arkadia, zakupy i obiad. A potem do nocy impreza, Starówka i knajpki :) Było kulturalnie oczywiście :D

Dzisiaj znowu Złote Tarasy, ale że niedziela, to tylko pyszny obiad i kawa. Na dworcu szybko bilet, kolejna kawa i do domku :)

Skończyłam 29 lat. Za rok trzydziecha :D

wtorek, 4 września 2018

Dziura

Jutro i pojutrze opuszczam moją piękną Dziurę, aby popracować trochę w Trójmieście. Inna filia mojej przychodni wzywa ;) Mam nadzieję, że będzie równie sympatycznie, co w Dziurze.

Zabrałam na wszelki wypadek mój Zestaw Młodego Lekarza Rodzinnego, czyli stetoskop, otoskop, naklejki Dzielny Pacjent i latarkę. A nuż nie mają dla mnie zapasowych... ;)

Za to w piątek... jadę na bibę do Warszawy :D O tym szerzej w następnym poście :D Mam już hotel, mam pociąg, mam urlop. Mam znajomych do bibkowania :) Alles!

piątek, 31 sierpnia 2018

31.08.2018 r.

Minęły trzy miesiące. Jak z bicza strzelił :D Trzy miesiące od odejścia z hukiem ze szpitala i rozpoczęcia przygody z POZetem w Dziurze :)

Jest... super :) To jest właśnie to, co chcę robić. Na początku czułam się jak na taśmociągu, trochę jak na SOR, tylko wszystko szło wolniej. Potem pacjenci zaczęli wracać, mam follow up, jedną "własną" rodzinkę i czuję, że jestem na swoim miejscu :)

Ciężkie stany też bywają, wizyty domowe u starszych, schorowanych osób, gdzie nie wiadomo, co się zastanie. Już raz po takiej wizycie pisałam transport do szpitala, a pielęgniarka opierdalała tenże transport, że mają być szybko :D (ZRM nie wołałam) :D

Ale atmosfera nie jest tu "ciężkim stanem", ludzie nie są nieznośni, nie siedzą i narzekają całymi dniami zrypani dyżurami. Nawet szefową mam świetną :D

Dzisiaj podpisałam kolejną umowę. Okres próbny za mną :) Zostaję! :D

sobota, 25 sierpnia 2018

Atrakcje

Naszykowałam sobie zestaw atrakcji na ten rok (kalendarzowy :p). Są tam konferencje, a więc atrakcje weekendowe. Jest tam wyjazd z tate na krótki wypoczynek :) Są tam też moje urodziny :D Po raz pierwszy od kiedy pracuję, nie spędzę ich na dyżurze :D Tak, tę watpliwą przyjemność miałam i rok, i dwa lata temu... Tym razem wziełam tego dnia urlop (urodzinki mam w piątek) i na cały weekend jadę na bibę. Nawet znajomi już umówieni :3

Będzie super, musi być :D

W pracce dobrze, jakoś ogarniam życie :) To znaczy na razie ogarniam, bo sezon się zaczyna i fala przeziębień dopiero nadejdzie xD

Ale nawet to lepsze niż dyżury :v

Pozdrawiam serdecznie i niedługo będę miała dla Was hit ;)