środa, 14 czerwca 2017

Dyżuruś

W tym miesiącu mega luzik, tylko cztery dyżury. Właśnie zeszłam z jednego ;) W wakacje niestety, wiadomo, braki kadrowe, więc będzie więcej. Przynajmniej we wrześniu styknie na jakieś ciepłe miejsce ;)

Przyjęłam na oddział panią przed czterdziestką. To najmłodsza pacjentka na oddziale, a różnica między jej wiekiem a następnym "najmłodszym" wynosi ponad dwadzieścia lat. Ale dzięki temu mamy sporo giftów z WOŚP :D Ostatnio widziałam w akcji transporter dla niechodzących starszych ludzi między łóżkami (łóżka też mamy z WOŚP). Kosmos.

Bieda-interna wita ;)

Ciekawa sytuacja zaistniała na moim stażyku z kardiololo. Nie mam własnych pacjentów tam (i dobrze), pracuję w zespole. Zespół młody. Jako że kardio od wielu lat jest specką podstawową, więc nie trzeba robić przed nią interny, większość młodych na niekardiologicznej internie była tylko w snach. I nieogara mnie pytają o różne rzeczy xD Czuję się doceniona, a przecież miałam tam iść jako marny stażysta się douczać :)

Chyba pójdę się zdrzemnąć...

piątek, 9 czerwca 2017

Pech i szczęście

Kardiologia, jakiś randomowy dzień:
I tak to tam się żyje, prawda? :D

Inny randomowy dzień:

Kolejny randomowy dzień, np. dzisiaj:
Ale żeby nie było, to od pacjentów, bo firmy farmaceutyczne przynoszą głównie zdrowe sałatki i kanapki z warzywami ;)

A jutro dyżurek na internie, taki pech...

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Domowo

Domowa idylla. Internety hulają, wczoraj opłacone. Na blogu dr Ewy kolejne wiersze tych znanych i lubianych. Palhais de Portugal z Biedry kusi aromatem koziego mleka. Ale nade wszystko fakt, że jutro do pracy do Gdyni, do Miłego Miejsca. Tam, gdzie atmosfera jest lekka i jest czas wypić kawkę, nie ma spiny, jeśli popracujemy porządnie rano...

W środę będę musiała zawitać dla odmiany u siebie, gdyż mam kurs BLS. Nie wiem, na czy to ma polegać, ale jak każą, to pójdę się edukować. Czasem kogoś masuję, to może się przydać :D

Planuję urlopik w lipcu, ale pewnie spędzę go wsiokowo, czyli u rodziców. Na większe wojaże na razie rezerwuję wrzesień :) Tylko teraz, w czerwcu, mała konferencyjka w Warszawie.

Nowy laptop chodzi jak igiełka, na razie nie ma tendencji do psucia i umierania. Uf. Pierwszy, którego kupiłam za własne ;)

A ja lecę myć głowę i spać :D

czwartek, 1 czerwca 2017

Interna lepsza i gorsza

W Gdyni na Internę nigdy nie zawitałam jako pracownik, ale przechodzę tamtędy na odprawy. I powiem wam, że mimo wszelkich niedogodności naszego gdańskiego kurwidołka, tu jest gorzej :D Mają tu sześcioosobowe sale (u nas max 3-4 osobowe), są dostawki na korytarzach i to węższych niż nasze (nawet na części przed remontem, bo pół oddziału jest już świeżutka i pachnąca). U nas jest zakaz korytarzy. Zapach jest, powiedzmy, ten sam ;)

No i u nas jest fajniejsze jedzenie, chociaż śniadania chyba podobne :)

Mamy też bardziej intuicyjne respiratory, które w dodatku mają wyświetlacze, a gdyńskie nie. Ale to już własność IT, nie nasza.

No i z tego, co wiem, to u nas lepiej płacą, ale o tym się wolę nie wypowiadać, bo moja pensja jest na razie dość nieruchoma, tylko dyżury mogę porównywać, ale tu się nie chwalimy ani nie narzekamy jakoś.

sobota, 27 maja 2017

Gorąco, gorąco

Witajcie na blogasku, kochani!

Kupiłam sobie nowego laptopa (stary niestety dokonał żywota, mimo że nie był jeszcze DNR, to już osiągnął wiek chwały). Pierwszy post na nowym sprzęcie! Jak na razie sprawuje się dobrze. Jako że w kwietniu miałam dyżur w święta, to nawet nie musiałam zastanawiać się zbytnio nad ceną, ale jednak co dobra promocja, to promocja ;p

Jako że trwa sobota wieczór (i to wyjątkowo piękna sobota), a ponadto zbliża się nieubłaganie lato, postanowiłam zabawić się po swojemu. Nie przepadam za imprezami, chyba już jestem na to za stara. Kupiłam więc sobie dobre jedzonko do domu, piwka zapas na całe popołudnie, książeczki do oporu, nowy lapek ze starym internetem... i jazda ;)

Mam nadzieję, że pacjenci, których przyjmowałam wczoraj, mają się równie dobrze, co ja :D

Pozdrawiam gorąco!

sobota, 20 maja 2017

pięknie ;)

Dziś nie będzie o pracy.

Siedzę w domu u rodziców, popijam zimne piwko, wcinam sery, moją wielką miłość ;) W tle leci Idol w TV (finał, ale chyba już przeterminowany, bo nagrany). Nic nadto ambitnego, czyli tak, jak lubię.

Kupiłam sobie zestaw książek. Pojechaliśmy na łowy, no i się obłowiłam. W promocji ;) Yann Martel "Beatrycze i Wergili", Oya Baydar "Utracone słowo" oraz już czytana przeze mnie "Pochwała nudy" Josifa Brodskiego :)

Temperatura jest przyjazna, słońce też daje radę. Ogólnie pięknie.

Tak, pięknie :D

poniedziałek, 15 maja 2017

gdansk Wrzeszcz

Jade sobie SKMka, deszczyk pada (niestety), Gdynia czeka ;) Pisze znow z telefonu, bo laptopik popsuty nieco. Dzis ide do serwisu dopiero.

W przeciwieństwie do reumatow w Sopocie kardio w Gdyni nie jest takim sanatorium. Pacjenci na korytarzu (u nas jest zakaz), wciskanie pacjentow z niekardiologicznymi chorobami i troponinozą, ciezkie INKi. Ale i tak jest ok ;)

A wczoraj minal moj ostatni majowy dyzur! Za to ze zgodzilam sie miec majowke, dostalam dwa tygodnie dyzurowego wolnego. Co ja zrobie z tym czasem xd

Dojezdzam do Sopotu, robi się coraz ladniej.

Zaraz do pracki ;)